RSS
czwartek, 07 czerwca 2012
"Chleba zamiast igrzysk"!

"Chleba zamiast igrzysk." Plakaty z tym hasłem, można spotkać na ulicach Poznania. Widnieje na nich wyraźna data : 10 czerwca. Wtedy to, o godz. 14:00 spod gmachu poznańskiej Opery w proteście przeciwko antyspołecznej polityce miasta i państwa wyruszy Ogólnopolska demonstracja. Jak informują organizatorzy: "Demostracja ma być przede wszystkim wyrazem niezadowolenia z faktu, że podczas gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych. Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania. Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie. Ponadto dochodzi do prób podwyższenia wieku emerytalnego, równocześnie ograniczając wydatki na rehabilitację seniorów. Polityka państwa i budżety miast nie mogą być podporządkowane jedynie organizacji zawodów sportowych. Dlatego demonstranci będą się domagać, aby potrzeby związane z opieką i edukacją stały się politycznym priorytet."1

W skład komitetu organizacyjnego wchodzą:

Federacja Anarchistyczna Czarna Galicja
Federacja Anarchistyczna sekcja Poznań
Federacja Anarchistyczna sekcja Kraków
Jedzenie Zamiast Bomb
OZZ Inicjtywa Pracownicza
Praktyka Teoretyczna
Stowarzyszenie Kobiet Konsola
Think Tank Feministyczny
Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów
Kolektyw Kikimora z Krakowa
Porozumienie Kobiet 8 Marca
Alternatywa Socjalistyczna
Lewicowa Alternatywa
Fundacja Zaczyn
Młodzi Socjaliści

Inicjatywa protestacyjna ma szerszy zasięg. Nie ogranicza się jedynie do manifestacji na terenie Poznania. Protest obejmuje także przestrzeń internetu. Przyłączają się także do niego artyści, tacy jak Joanna Rajkowska, która wzięła udział w symbolicznej akcji polegającej na ucięciu liści na palmie ( w analogii do ucinania przez władze wydatków na cele społeczne. Wraz z usunięciem liści , zostały powieszone banery “Chleba zamiast igrzysk”! Dla przypomnienia: Stojąca w Al. Jerozolimskich Palma to jeden z projektów artystycznych autorstwa Joanny Rajkowskiej (Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich, [projekt publiczny], Warszawa 2002 r.)

Hasło “Chleba zamiast igrzysk”! postanowił umieścić na swojej okładce przekrój2.


[1] Więcej informacji: http://chlebazamiastigrzysk.wordpress.com/

[2] http://www.przekroj.pl/temat/833204-682.html

23:40, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 stycznia 2011
"Dług zagraniczny..."

Wczoraj w Poznaniu, w godzinach wieczornych, została udokumentowana przeze mnie za pomocą aparatu fotograficznego praca anonimowego twórcy (bądź twórców)* podpisującego się jedynie znaczkiem " Anarchia". Tekst, widoczny poniżej,  umieszczony na pustej przestrzeni billboardu znajdującego się przy ulicy Pułaskiego jest pytaniem skierowanym do każdego, kto go przeczyta. Jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że większośc osób, czytających komunikat poczuła się zmieszana zastanawiając się, dokąd zaprowadził nas konsumpcjonizm, który coraz powszechniej przyjmujemy jako wyznacznik jakości naszego życia...

*Z uwagi na bliskie sąsiedztwo Rozbratu, można domyslać się, że stamtąd własnie pochodzą twórcy komunikatu.

wtorek, 07 grudnia 2010
"Europejska Stolica Biedy i Wykluczenia"

Kilka dni temu otrzymałam mail, od RAT (Radykalna Akcja Twórcza) która po dłuższym okresie niebytu na scenie ulicznej postanowiła wznowić swoją działalność. Ponieważ mail ów zawierał reprodukcję najnowszej pracy grupy ( utrzymanej w konwencji wcześniejszych prac) a także podstawowe informacje  dotyczące jej tematyki oraz lokalizacji, pozwolę sobie umieścić- wkleić treść maila owego.

"W nocy z 18 na 19 listopada Radykalna Akcja Twórcza wykleiła billboard,
poświęcony anty społecznej polityce władz miasta i ostatnim wypowiedziom
prezydentów Adamowicza i Lisickiego. Praca znajduje się na jednym z murów
wzdłuż trasy pociągu SKM, między przystankami Gdańsk Główny i Gdańsk
Stocznia.
Billboard nawiązuje do planowanych podwyżek czynszów w mieszkaniach
komunalnych i wypowiedzi prezydenta Lisickiego sugerującej powstanie w
mieście osiedla zbudowanego z kontenerów socjalnych.

Inspiracją dla RAT była także błyskotliwa odpowiedź prezydenta Adamowicza
na argument jednej z mieszkanek, że podwyżka czynszów doprowadzi ją do
śmierci głodowej. Prezydent odpowiedział mieszkance, że „przyniesie jej
wówczas kwiaty”."

Zadowolona z samego faktu wznowienia działalności przez RAT, powstrzymam się od komentarza ich najnowszej pracy. Pozwolę sobie jedynie zauważyć, że tablica w kształcie tej słynnej oświęcimskiej, z napisem " Arbeit macht Frei" robi wrażenie, dosadnie komentuje problem jaki w działaniach władz Trójmiasta widzą twórcy zgromadzeni w RAT. 

niedziela, 05 grudnia 2010
Polski street art

Kilka tygodni temu ukazała się w polskich księgarniach książka, zatytułowana " Polski street art" : i jak sama nazwa wskazuje, poświęcona tylko i wyłącznie polskiej sztuce ulicznej. Jest to pierwsza tego typu publikacja, i wielkie uznanie dla jej autorów: Elżbiety Dymnej i Marcina Rutkiewicza , za to że podjęli się  naprawienia tego co stanowiło palący problem, mianowicie , brak było dotychczas jakiejkolwiek pozycji wydawniczej, która umożliwiała zapoznanie się, (nawet ogólne i powierzchowne) ,ze współczesną sztuką ulicy w Polsce. Mimo, iż książka Dymnej i Rutkiewicza to  bardziej uzupełniony krótkimi notkami o  artystach-autorach  album, jednak wydaje się pozycją niezbędną na półce, każdego, kto z zainteresowaniem śledzi pojawiające się znienacka w miejskim krajobrazie, "mikro infekcje" w postaci szbalonów, vlepek, wrzut czy rysunków.

 

piątek, 25 grudnia 2009
Peter Fuss

Niezwykle ważną postacią działającą na współczesnej scenie streetartowej , artystą, którego prace wpisują się zarówno w nurt adbustingu jak i sztuki krytycznej jest twórca ukrywający się pod pseudonimem Peter Fuss. Podobnie jak w przypadku trójmiejskich  aktywistów  Fuss swoje prace umieszczane na billboardach realizuje przy zastosowaniu metody slippingu a wykonując je ogranicza się głównie do bieli, czerni i szarości.

W przeciwieństwie do Radykalnej Akcji Twórczej czy Abramowskiego Peter Fuss nie odnosi się w swych realizacjach bezpośrednio do przedstawień komercyjnych. Atak na reklamę odbywa się, nie przez jej przerobienie ani wykonanie jej parodii, ale poprzez zaklejenie nowym przedstawieniem, które porusza  nie tyle problem komercji i przesadnej konsumpcji we współczesnym świecie, co odnosi się przede wszystkim  do kondycji polskiego społeczeństwa, a także porusza niektóre  problemy polityczne, również te o charakterze globalnym .

Subwersja dokonuje się w przypadku twórczości Petera Fussa na innej zasadzie niż u większości pogromców reklam; „zakłócenie” kultury następuje poprzez wyrwanie z oryginalnego kontekstu wycinków rzeczywistości i umieszczenie ich w nowym kontekście- przestrzeni ulicy, sąsiedztwie kościoła, zwykłych billboardów. Fuss, jak każdy artysta streetartowy, wykorzystuje przestrzeń publiczną, ponieważ w niej prace nabierają zdecydowanie większej siły oddziaływania[1].

Peter Fuss jest to twórca, który stara się szokować i któremu udaje się ten cel rzeczywiście osiągnąć. Jego realizacje starają się dotykać najbardziej bolesnych miejsc naszej narodowej świadomości . Fuss bardziej niż w reklamie upatruje niebezpieczeństwa w informacyjnym natłoku jaki serwują nam media, w tym także Internet i w utrwalaniu w powszechnej świadomości niepozytywnych jego zdaniem stereotypów takich jak ksenofobia czy homofobia a wreszcie w braku wśród społeczeństwa umiejętności weryfikowania wiadomości jakimi jest ono bombardowane.

Stosunek artysty do otaczającej go rzeczywistości niezwykle trafnie charakteryzuje autorski tekst zamieszczony na prowadzonej przez niego stronie internetowej poprzedzający serię prac  powstałych w latach 2004-2005 zatytułowaną Every Day I AM:

every day i am. i get up. i eat. i go out.
sometimes i feel well. sometimes i have a flu. sometimes i'm tired. sometimes i'm happy.
and around me is the world.
wars. riots. presidents and prime ministers.
newspapers. the internet. news. advertisments.
and other people.
which i know well. and which i meet the first time.
sometimes it's hot. sometimes it rains.
strikes. accidents. disasters. spilt tea. a lost key.

 

Fuss jakby w pełni zdawał sobie sprawę, że aby wywołać powszechne oburzenie, skandal, nie trzeba epatować golizną, seksem, przemocą; opinia publiczna przywykła także do wizerunków polityków ośmieszanych, tak w mediach, jak w realizacjach wywrotowych. Trójmiejski artysta wziął więc na warsztat z jednej strony problem antysemityzmu a drugiej dominacji w naszym kraju Kościoła Katolickiego. Niczego nie musiał przy tym wymyślać ani wyolbrzymiać, wystarczyło wziąć w cudzysłów wyłuskane z mediów zjawiska, zaobserwowane sytuacje, cudze wypowiedzi.

Pierwszy plakat autorstwa Fussa, jaki pojawił się w przestrzeni miejskiej ( miało to miejsce w 2006 roku ), przedstawiał postacie dwóch papieży: Jana Pawła II oraz Benedykta XVI, przy czym figura papieża Polaka była przekreślona. Więcej zamieszania wywołała natomiast realizacja towarzysząca wystawie Fussa, jaka miała miejsce w styczniu 2007 roku w Galerii Scena w Koszalinie. Już sam tytuł wystawy jesus christ king of poland zapowiadał „nieczyste intencje” jej autora, który zdecydował się zaprezentować zrzuty ekranów z forów internetowych (na przykład z forum pisma Fronda), wśród których pojawiały się między innymi wypowiedzi o charakterze antysemickim i rasistowskim. Wystawę promował plakat umieszczony nielegalnie na jednym z koszalińskich billboardów, na którym widniały twarze osobistości ze świata kultury, polityki, którym w listach publikowanych w Internecie na serwisie „Polonica. net”[2] przypisuje się żydowskie pochodzenie. Plakat opatrzony był podpisem: „Żydzi won z katolickiego kraju”. W związku z pojawianiem się plakatu prokuratura postawiła właścicielowi galerii zarzut szerzenia antysemityzmu, a wystawę nakazano zamknąć.

Jak na ironię wystawa Fussa nie była wcale antysemicka, ale miała na celu pokazanie, iż problem antysemityzmu jest w Polsce niezwykle aktualny. Artysta, stosując metody sztuki krytycznej, wykorzystał dostępne kody, aby zwrócić uwagę na istnienie celowo przemilczanych, pomijanych w publicznej dyskusji obszarów.

Fuss natrafił na podobny problem co grupa RAT, w przypadku pracy zatytułowanej Jeden naród, jeden kościół, dwóch wodzów[3]. Nieporozumienie, jakie zaistniało przypadku interpretacji pracy Fussa, jak i realizacji grupy RAT, pokazuje jak trudne okazuje się niekiedy uchwycenie tej delikatnej granicy pomiędzy hasłem o zdecydowanie negatywnym wydźwięku ( antysemityzm jak i faszyzm mają zdecydowanie pejoratywne znacznie), a pracą artysty, który decyduje się takie hasło kontestować. „Problem” z odbiorem prac Fussa, a właściwie z pierwotnym niezrozumieniem intencji autora, jego gry naszymi narodowymi fobiami, a później ostry atak na artystę za to, że zabawił się nami („nami”, tj. Polakami-antysemitami) i jednocześnie prześwietlił narodowe tabu, po raz kolejny pokazują, że problem tkwi bardzo głęboko, w trzewiach naszej tożsamości i że szanse na wyrugowanie nienawiści do innych są prawie żadne[4].

Nadzieja istnieje w szukaniu konstruktywnego zamieszania, wprowadzania niepokoju pośród ksenofobów żyjących w atmosferze nienawiści do wszystkiego co inne, a co za tym idzie obce. Ten konstruktywny zamęt artysta osiąga, podobnie jak inni streetartowi artyści zaangażowani, wykorzystując strategie subwersji, gry, ironii, przewrotne użycie elementów „hale speech”.[5]

Wśród innych realizacji Fussa, jakie prezentował w przestrzeni billboardów była para plakatów umieszczona na stacji SKM Gdynia- Redłowo. Plakaty przedstawiały, umieszczone na czarnym tle, arabskie napisy, pod którymi widniały angielskie tłumaczenia: „This means love”, „This means peace”.  Można się tylko domyślać, że celem tego projektu było zwrócenie uwagi przechodniów, głównie pasażerów kolejki, na problem uczestnictwa polskich wojsk w  konfliktach zbrojnych w krajach arabskich takich jak Irak i Afganistan.

Niezwykle ciekawą realizacją Fussa okazał się banner umieszczony w przestrzeni miasta Wrocławia w związku z wystawą zorganizowaną przez BWA Awangarda a zatytułowaną Artyści zewnętrzni/Out of Sth. Praca przedstawiała podobiznę kandydata demokratów na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych opatrzoną napisem „Who killed barack Obama.?” Mimo, iż praca została umieszczona w przestrzeni miasta legalnie, bo za zgodą organizatorów wystawy, to nie został umniejszony efekt zaskoczenia i kontrowersji jaki wywołała. Ważnym był fakt, iż banner ukazał się na jednej z ulic Wrocławia w czasie, kiedy kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych wchodziła w swoją szczytową fazę, głośno było o niej we wszystkich polskich mediach. Co ciekawe, Peter Fuss  zastosował w tym przypadku inny nośnik wykorzystywany przez reklamę niż billboard, a mianowicie banner i za jego pomocą odniósł się do natarczywości mediów, które regularnie bombardują społeczeństwo wyselekcjonowanymi informacjami i powtarzają je na wzór mantry. Hasło „Who killed Barack Obama? ” odnosiło się ponadto do popularnego  w Polsce w czasie trwania kampanii prezydenckiej, nie wygłaszanego publicznie i funkcjonującego po części na zasadzie żartu poglądu, iż jeśli czarnoskóry kandydat demokratów wygra wybory, zostanie, ze względu na swój kolor skóry, zamordowany.

Twórczość Fussa, której istotnym elementem jest stosowanie zabiegu subwersji, nie ogranicza się jedynie do realizacji prezentowanych na billboardach. Jeden z najnowszych projektów artysty, jaki zaprezentował w Galerii Nod w Pradze, była wystawa zatytułowana „ACHTUNG!”. Wystawa miała miejsce 21 kwietnia 2009 roku a jej żywot trwał niezwykle krótko, ponieważ została zdewastowana i zamknięta 30 minut po otwarciu. Powodem była reakcja członków praskiej gminy żydowskiej, oburzonych przerobieniem zdjęć pochodzących z filmów : Lista Schindlera i Pianista , na których żołnierze zamiast Swastyk mieli na opaskach Gwiazdy Dawida. Celem Fussa było pokazanie, że w dużej mierze to pamięć historyczna, pamięć o tragedii narodu żydowskiego i historyczne skojarzenie „Żyd – ofiara”, sprawiają , iż ciężko nam dopuścić do świadomości fakt, że Żydzi w Izraelu od lat stosują rasistowską politykę segregacji i dyskryminacji[6]. Sam artysta skomentował atak członków praskiej gminy żydowskiej na swoja wystawę słowami: „Ciężko jest pojąć i pogodzić się z faktem, że naród żydowski, który został tak ciężko doświadczony przez hitlerowców, dziś ucieka się do stosowania podobnych metod. I usprawiedliwieniem stosowania tych metod nie może być hasło walki z terroryzmem”[7].

Twórczość Petera Fussa nasuwa niekiedy skojarzenia z działalnością innego artysty streetartowego , stosującego metody prowokacji kulturowej w celu, nie tylko obnażenia samego przemysłu reklamowego, ale również aby atakować i demaskować stereotypy determinujące współczesny odbiór sztuki, a mianowicie Banksym.

Podobnie jak w przypadku Banksiego twórczość Fussa, pomijając wcześniejsze realizacje na billboardach nie jest twórczością stricte adbusterską gdyż nie polega na niszczeniu lub przekształcaniu istniejących przedstawień komercyjnych, ale na „imitowaniu” w pracach metod jakie przemysł reklamowy bądź szerzej pojmowany marketing (w tym marketing sztuki) powszechnie stosuje. Projekt Fussa zatytułowany Santo subito, przywodzi mi na myśl projekt Banksiego, kiedy to w londyńskich sklepach podmieniał płyty Paris Hilton. Tak jak Banksy starał się zdemaskować postać  Paris tak Fuss demaskuje postać papieża. Być może zbyt odważnym jest porównanie  przeze mnie postaci gwiazdki pop, epatującej tandetą, skandalizującej dziedziczki hotelarskiej fortuny z postacią stanowiąca nie bez powodu autorytet moralny dla milionów ludzi, to należy przyznać że Jan Paweł II stał się ostatnimi czasy, przede wszystkim po swojej śmierci, jedną z ikon popkultury, nawet jeśli nie było to nigdy jego zamiarem. Ten problem dostrzega właśnie Fuss, który dla jego podkreślenia wystawia w galerii serie epatujących kiczem figurek przedstawiających postać papieża.

 


[1] http://modelator.blogspot.com/2007/01/szkoda-mi-farby-na-romby-o-sztuce.html (16.08.2008)

[2] Roma Piotrowska, Maks Bochenek, Obrona [w] Dwa głosy o billboardzie Fussa.

http://www.obieg.pl/cal2007/07021801.php ( 15.08.2008)

[3] O incydencie wilanowskim wspominałam na s. 40.

[4] Iza Kowalczyk, Edyta Zierkiewicz, Antysemityzm.

http://www.obieg.pl/artmix/artmix14.php (16.08.2008)

[5] Ibidem.

[6] http://galeriazerozer.blogspot.com/2009/04/krotka-rozmowa-z-peterem-fussem-o-jego.html (20.04.2009)

[7] http://galeriazerozer.blogspot.com/2009/04/krotka-rozmowa-z-peterem-fussem-o-jego.html ( 20.04.2009)

 

Peter Fuss, Żydzi won z katolickiego kraju, Koszalin, billboard, 2006, http://www.peterfuss.com/

Peter Fuss, Who killed barack Obama?, Wrocław, 2008, banner, http://www.peterfuss.com/

Peter Fuss,  Achtung!, Praga Nod Roxy Gallery –Praga, kwiecień 2009, http://peterfuss.com/achtung/index.html

23:28, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009
Abramowski

Twórczość grupy  RAT stała się inspiracją dla wielu młodych kontestujących artystów działających na Wybrzeżu, pragnących podjąć dialog ze zdominowaną przez przedstawienia komercyjne przestrzenią publiczną. Jednym z takich twórców jest artysta ukrywający się pod pseudonimem Abramowski. Podobnie jak w przypadku RAT-u Abramowski wykorzystuje metodę slipingu a inspirowane pracami grupy, czarnobiałe przedstawienia, jakie artysta umieszcza w przestrzeni miejskiej  niezwykle skutecznie zwracają uwagę przechodniów, funkcjonując w opozycji do krzykliwych kolorowych przedstawień komercyjnych. Dotarcie do jak największej liczby osób ze sprawami i problemami pomijanymi przez mainstreamowe media, skłonienie widza do refleksji nad otaczającą rzeczywistością jest zresztą jednym z podstawowych celów trójmiejskiego aktywisty. Abramowski poprzez nielegalne umieszczanie swoich prac, głównie na billboardach, nie tylko realizuje się jako artysta, ale przede wszystkim podejmuje walkę o odzyskanie przestrzeni publicznej zdominowanej przez jego zdaniem nieetyczną i agresywną reklamę. Abramowski jest również przez niektórych uważany za zwiastuna ruchu Solidarność 80’[1].

Swoje prace artysta przygotowuje w domu, gdzie przy użyciu komputera powstaje projekt szablonu, który następnie zostaje przeniesiony na papier za pomocą farb w sprayu bądź farb akrylowych. W ten sposób przygotowany plakat artysta stara się umieszczać w wybranych wcześniej, jak najbardziej ruchliwych  miejscach miasta. Ze względu na nielegalny charakter działań Abramowski umieszcza swoje prace na billboardach w nocy. Mimo, iż nigdy nie został „złapany na gorącym uczynku” przez funkcjonariuszy policji, lub straż miejską, to wiele jego realizacji przyczyniło się do wzrostu nagonki na polskich adbusterów. Po ukazaniu się w Trójmieście jednej z prac Abramowskiego przedstawiającej braci Kaczyńskich i sugerującej ich związek z zamachami bombowymi, podniesiono cenę mandatów za zaklejanie billboardów do 500 zł[2].

Nielegalny charakter twórczości adbusterów, mimo, iż wiąże się z konkretnym ryzykiem (najczęstszymi karami nakładanymi na ulicznych twórców są kary pieniężne),  posiada niewątpliwie wiele zalet. Abramowski, podobnie jak większość pogromców reklam zarówno w Polsce jak i na świecie zdaje sobie sprawę, że jego twórczość nie podlega właściwie żadnej cenzurze. Artysta sam decyduje, jakie treści i obrazy umieszcza na swojej pracy. Krytycy sztuki , kuratorzy , instytucje czy sponsorzy  nie mają wpływu na charakter przekazu umieszczanego w przestrzeni miejskiej, artysta posiada w tym momencie pełną swobodę tworzenia. Jest to szczególnie ważne w przypadku aktywistów, reprezentujących najczęściej stosunkowo niepopularne, czasem wręcz kontrowersyjne poglądy, które prawdopodobnie nie mogłyby zostać „przemycone” w pracach podlegających kontroli mainstreamu.

Abramowski początkowo działał w grupie Shi Tao, której nazwa pochodzi od nazwiska chińskiego dziennikarza skazanego w 2005 roku na dziesięć lat więzienia w wyniku przekazania władzom danych z jego konta pocztowego przez firmę Yahoo. Realizacją  grupy Shi Tao był projekt, który dotyczył właśnie cenzury chińskiego Internetu.

Kolejną grupą aktywistów atakujących reklamę na terenie Trójmiasta, jaką współtworzył artysta, była Grupa im. Edwarda Abramowskieo. Kiedy pozostali członkowie grupy przestali być aktywni artysta zredukował nazwę grupy do pseudonimu, który przyjął, czyli Abramowski. Powodem, dla którego to właśnie nazwisko, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku polskiego filozofa i etyka, uważanego za ojca polskiego anarchizmu stało się pseudonimem artysty było  posiadanie przez niego podobnych poglądów. Edward Abramowski stworzył własną doktrynę- organizację społeczeństwa poza strukturami państwa, którą nazwał „Rzeczpospolitą Przyjaciół”.  Opowiadał się za ustrojem społecznym stojącym w opozycji do ustroju kapitalistycznego, jego zdaniem eksploatującego człowieka pracy, sprowadzającego go do roli towaru i przyczyniającego się do zaniku solidarności międzyludzkiej[3]. Twórca , podobnie jak filozof, od którego nazwiska zaczerpnął swój pseudonim artystyczny, skłania się do bojkotu państwa we wszystkich aspektach jego funkcjonowania; jego zdaniem „wzmacnianie niezbędności państwa w życiu osobistym ludzi, to najpewniejsza droga do despotyzmu”[4].

Wśród licznych realizacji Abramowskiego  umieszczanych nie tylko na terenie Trójmiasta, ale również na przykład w Warszawie, których dokumentacja znajduje się na stronie prowadzonej przez artystę, warto wymienić plakat, jaki pojawił się w lipcu 2006 roku przy centrum handlowym „ Arkadia” w Warszawie. Praca była pierwszą, jaką artysta zdecydował się wykonać w kolorze, czego powodem było błędne przypisywanie jego wcześniejszych, biało-czarnych  realizacji grupie RAT.

Tematem, jaki został poruszony w pracy była okupacja Iraku i uczestniczenie w niej polskich wojsk. Kolorowy plakat zawierał hasło nawołujące do natychmiastowego zaprzestania okupacji i jest uważany przez autora ze jedną z bardziej udanych realizacji ze względu na oddźwięk jaki spowodował oraz liczbę potencjalnych odbiorców, do czego przyczynił się fakt, iż centrum handlowe Arkadia odwiedza tygodniowo kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak na ironię , współczesna „Świątynia konsumpcji” jaką  stanowią współczesne centra handlowe stała się idealnym miejscem do prezentacji treści niewygodnych  i nieatrakcyjnych.

Realizacją najmniej udaną, bynajmniej nie ze względu na jej poziom artystyczny, ale  jeśli brać pod uwagę długość  funkcjonowania w przestrzeni billboardu, był plakat, jaki pojawił się w nocy z 3 na 4 kwietnia 2006 roku, na stacji kolejki SKM Gdańsk-Stocznia. Praca nosiła tytuł PIS Przemoc i Strach i przedstawiała ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro z pałką policyjną w jednej dłoni, a w drugiej  trzymającego na smyczy człowieka. Plakat odnosił się do proponowanych przez ministerstwo sprawiedliwości projektów dotyczących zaostrzenia prawa w Polsce: wprowadzenia sądów 24-godzinnych, elektronicznego nadzoru osadzonych, zagęszczenia więzień i budowy prywatnych zakładów karnych[5]. Praca niestety była eksponowana tylko (jak na ironię!) przez 24 godziny.

Innymi  czarno-białymi realizacjami, jakie artysta wyklejał nielegalnie na terenie Trójmiasta w pierwszej połowie 2006 roku były plakaty takie jak, Plakat przeciwko wyszukiwarkom internetowym Google, Yahoo i MSN.; Plakat przeciwko mianowaniu Romana Giertycha Ministrem Edukacji.; Plakat dotyczący fałszywych zamachów bombowych przed wyborami w 2005 r.

Niezwykle ciekawą  realizacją  Abramowskiego i jednocześnie ostatnią, której dokumentacja widnieje na stronie artysty,  jest billboard wyklejony nielegalnie 16 kwietnia 2008 roku w centrum Warszawy na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich  z ulicą Chałubińskiego (niedaleko Dworca PKP – Warszawa Centralna). Plakat dotyczył aktualnej wówczas kampanii reklamowej przeprowadzonej przez firmę Unilever a promującej dezodorant AXE . Na czarnym tle Abramowski umieścił duży, wyraźny biały napis „ Gówno jest zjadliwe”;  nieco mniejszy napis umieszczony poniżej wraz z wizerunkiem dezodorantu informował : „ efekt axe”.  Plakat miał zniechęcić do tej właśnie kampanii, ponieważ artysta uznał, iż „ odpowiada ona za stereotypowe i seksistowskie ukazywanie kobiet w reklamach, wykorzystywanie ciężkiej sytuacji niektórych grup zawodowych kobiet (m. in pielęgniarek) do celów marketingowych, oraz dyskryminację kobiet w pracy”[6].  Zdaniem Abramowskiego należało sprzeciwić się wykorzystywaniu tego typu motywów w  reklamach, napiętnować  je i nawołać do ich bojkotu. W uzupełnieniu do projektu Efekt Axe, na swojej stronie internetowej, artysta zamieścił, w opozycji do konwencji zastosowanej w reklamie Axe, informacje podawane przez Amnesty International  o tym ,że co najmniej jedna na trzy kobiety była w swoim życiu bita, zmuszana do stosunku płciowego lub w inny sposób wykorzystywana seksualnie[7]. Zdaniem Abramowskiego, w kampanii reklamowej poświęconej promocji dezodorantu w bardzo niepokojący sposób przedstawiono kobiety a co najważniejsze ośmieszony został problem przemocy wobec kobiet i umniejszono jego znaczenie. Ponadto reklama taka utrwala  funkcjonujące niestety nadal w społeczeństwie stereotypy dotyczące kobiet i mężczyzn, kiedy te pierwsze kojarzone są jako istoty nieracjonalne, działające instynktownie, nie kontrolujące swojej seksualności podczas gdy mężczyzna to osoba racjonalna i kontrolująca swoje popędy[8].

 


[1] Aleksandra Kozłowska, Lubię działać nielegalnie, Wysokie Obcasy. (12.07.08) ,

http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/010/010.html (20. 04. 2009)

[2] Aleksandra Kozłowska, Lubię działać nielegalnie…, s.46.

 

[3] Ibidem.

[4].Ibidem.

[5] Ryszard Ziarkiewicz, Patrol Guerillas na stacji Stocznia Gdańsk.

http://www.magazynsztuki.pl/ (5.04.2006)

[6] http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/09/09.html ( 27. 04.2009)

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

Abramowski, Gówno jest zjadliwe, Warszawa, kwiecień 2008, plakat, http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/billboardy

Grupa RAT

Niezwykle ciekawym przykładem twórczości wpisującej się w nurt tradycji akcji wywrotowych zapoczątkowanych w latach 70. w Nowym Jorku, a kontynuowanych przez pogromców reklam zwanych adbusters, polegającej przede wszystkim na ripostowaniu komercyjnych przekazów reklamowych jest grupa RAT (Radykalna Akcja Twórcza). Jest to „nieformalna grupa podejmująca sporadyczne inicjatywy i działania o charakterze artystyczno-wywrotowym”[1]. Celem działań grupy jest ingerencja w strukturę miejskiej przestrzeni poprzez działania o charakterze niekomercyjnym. Aktywiści zrzeszeni w grupie posługują się jedną z metod jammingu (culture jamming)[2] zwaną slipingiem, która polega na nielegalnym (najczęściej nocnym) wklejaniu plakatów, na powierzchnię billboardów[3]. Świadomość przesycenia rzeczywistości „medialnym bełkotem” i bombardowania wizerunkami sztucznie wykreowanymi przez przemysł reklamowy skłania członków RAT-u do tworzenia prac, które mają prowokować do myślenia, zastanowienia się nad otaczającym nas światem. Wykonane czarną farbą plakaty, zawierające hiperrealistyczne obrazy, w bezlitosny sposób rozprawiają się z tym co oficjalne, w mocny sposób komentują aktualne wydarzenia polityczne w kraju, takie jak wybory prezydenckie, rządy PIS-u, czy udział wojsk polskich w interwencji w Iraku. W pracach, takich jak Ostatnia wieczerza czy Ducha nie gaście, członkowie grupy poruszają problem konsumpcjonizmu i wpływu kultury masowej na społeczeństwo.

RAT jest grupą, którą cechuje wyjątkowa bezkompromisowość. Ich prace, dość kłopotliwe dla establishmentu, ze względu na swoją nielegalność i antysystemowe przesłanie, dość szybko zostają zaklejone przez służby porządkowe. Sami członkowie grupy zastrzegają, iż nie chcą być postrzegani jako „anarchiści”, a swoje działania wolą określać mianem aktywności środowisk wolnościowych, a nie wywrotowych[4].

Wśród członków Radykalnej Akcji Twórczej są tacy, którzy pamiętają stan wojenny i prześmiewcze działania Pomarańczowej Alternatywy.

Pracą grupy, która wywołała największe kontrowersje okazała się ta wysłana na wystawę zorganizowaną w maju 2006 roku przez Muzeum Plakatu w Wilanowie, zatytułowaną Postery nowej ery. Na uwagę zasługuje fakt, że był to pierwszy udział grupy w oficjalnej wystawie. Nadesłana praca nosiła tytuł Jeden naród, jeden kościół, dwóch wodzów i przedstawiała założyciela Radia Maryja, ojca Tadeusza Rydzyka w towarzystwie braci Kaczyńskich ubranych w nazistowskie mundury. Kuratorki z Wilanowa uznały pracę za zbyt radykalną (jedna z kuratorek określiła ją mianem „faszystowskiej” i „obraźliwej”) i zdecydowały się wyłączyć ją z wystawy, na co grupa zareagowała wyklejeniem plakatu w kilku miejscach w Wilanowie, a przede wszystkim w sąsiedztwie Muzeum.

Incydent wilanowski jest przykładem tego, jak prawo do wolności wypowiedzi może zostać zanegowane przez kuratorów instytucji państwowej [5], którzy zresztą mylnie zinterpretowali przekaz plakatu. Przedstawienie braci Kaczyńskich w mundurach nazistowskich nie miało na celu promocji faszyzmu, a wręcz przeciwnie, zwracało uwagę na „faszyzację” sfery publicznej w Polsce i zagrożenie ze strony państwowego i religijnego populizmu[6].

Do całego incydentu członkowie grupy odnieśli się w sposób ironiczny. Na swojej stronie umieścili następujący komentarz: ”Od początku sugerowano nam, aby praca nie była związana z krytyką obecnej nomenklatury. Biorąc pod uwagę prośby kuratorów, z premedytacją przedstawiliśmy projekt afirmujący aktualna władzę. Miało to nam otworzyć drogę na salony. Niestety, na skutek błędnej interpretacji, nasz projekt został kategorycznie odrzucony…Nie pozostało nam nic innego, jak wykleić nasze dzieło na ulicy…W taki właśnie sposób zaprzepaściliśmy naszą kolejną, wielka szansę. Po raz kolejny nie wzięliśmy udziału w wielkim wydarzeniu artystycznym”[7].

Drugim wartym odnotowania działaniem, jakiego podjęli się członkowie grupy RAT, było wejście w dość złośliwą polemikę z ideą wystawy Sztuka w mieście. Zewnętrzna Galeria AMS 1998-2002, jaka miała miejsce w Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia”.

Jedna z realizacji AMS- u, praca Marcina Maciejowskiego zatytułowana Jak tu teraz żyć posłużyła członkom Radykalnej Akcji Twórczej jako inspiracja do stworzenia własnej wersji przedstawiającej zamaskowaną i uzbrojoną rodzinę i opatrzonej tytułem Walczyć, aby żyć. Plakat umieszczony został w pobliżu galerii, tak by stosunkowo łatwo mógł wejść w polemikę z pracą Maciejowskiego. Sam autor wypowiadał się później pozytywnie o sposobie wykonania plakatu grupy RAT, określając go mianem „fachowego”. Również reakcja ze strony organizatorów wystawy była zdecydowanie odmienna od tej w przypadku incydentu wilanowskiego. Rzecznik prasowy CSW „Łaźnia”, Ryszard Ziarkiewicz, pozytywnie skomentował akcję trójmiejskich wywrotowców : „Oni ujawnili pozytywną w założeniach, ale jednak manipulację, która pojawia się w przypadku wystaw typu AMS: historycznych, podsumowujących. AMS zamierzał reagować na współczesność, lecz jako duża reklamowa firma ulegał różnym wpływom i naciskom. Myślę, że ci młodzi ludzie, robiąc tę akcję dobrze to zauważyli”[8]. Jak widać istnieją w Polsce pracownicy instytucji związanych ze sztuką, potrafiący docenić walory prac powstających w duchu prowokacji kulturowej.

Z informacji otrzymanej przeze mnie w mailu od członków grupy[9] oraz z zamieszczonej na jej stronie internetowej wynika, że RAT zawiesił swoją działalność. Ponieważ artyści tworzący RAT działali anonimowo, trudnym jest ustalenie czy aktywni są obecnie w innych grupach, lub czy funkcjonują pod nowymi pseudonimami.

Rolę prowokatora w przestrzeni publicznej Tójmiasta , przejęła w pewnym stopniu po Racie Krecha, którą tworzą studenci Grafiki na Gdańskiej ASP ( Maciek Chodziński, Maciek Salomon, Michał Sosiński, Marcin Sosiński) wydający jednocześnie magazyn pod tym samym tytułem, w którym prezentują prace będące ich manifestem estetyczno-światopoglądowym. Krecha jest rozdawana za darmo i całkowicie niezależna.

Jedną z akcji grupy była parodia reklamy Croppa.  Członkowie Krechy odnieśli się w niej do seksistowskiej reklamy firmy, wpisującej się w nurt „west-coast hip-hopowej”  nomenklatury używania do określania ludzi, kiedy kobiety to suki a mężczyźni to alfonsi. Zdaniem członków Krechy reklama stosująca konwencje językową, w której mówi się o  „obciąganiu guzików” obraża inteligencję i wrażliwość nie tylko ich ale innych odbiorców a także kreuje rzeczywistość, w której kobieta jest towarem[10].

 


[1] http://www.rat.bzzz.net/rat/informacje.html (20.07.2008)

[2] Patrz s. w II rozdziale o jammingu.

[3] Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka musi przestać być sztuką, aby ponownie stać się sztuką.

http://www.magazynsztuki.pl (12.05.2006)

[4] Rafał Radwański, Kraj RAT, „City Magazine”, 2004, nr 1, s.10.

[5] Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka musi przestać być sztuką…

[6] Ibidem.

[7] http://www.rat.bzzz.net/rat/21/21.html (26.07.2008)

[8] Rafał Radwański, Kraj RAT,…, s.12.

[9] Informację otrzymałam w maju 2008 roku.

[10] Aleksandra Kozłowska, Krecha atakuje Croppa, Gazeta Wyborcza- Trójmiasto.  (15. 05. 2008)

 

Rat, Jeden naród, jeden kościół...,Gdańsk, marzec2006, plakat,

http://www.rat.bzzz.net/

Rat, Walczyć, by żyć, Gdańsk, listopad 2003, plakat,  http://www.rat.bzzz.net/

23:42, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
POGROMCY REKLAM W POLSCE: Trójmiejscy aktywiści

Kiedy przyjrzymy się rodzimej twórczości na billboardach, rozumianej przede wszystkim jako działalność polegającą na nielegalnym przekształcaniu istniejących przedstawień komercyjnych (celowo pomijam tutaj wszelkie akcje określane mianem „jammingu kontrolowanego”[1]),  lub ogólniej twórczości streetartowej w Polsce, to w przypadku Trójmiasta nietrudna jest do uchwycenia specyficzna atmosfera sztuki zaangażowanej. Tradycja kontestacji  charakteryzująca Wybrzeże ściśle związana jest z powstaniem tu Solidarności, strajkami robotników oraz wszelkimi działaniami mającymi związek z  krytyką i walką z ustrojem komunistycznym. To właśnie w Gdańsku w latach 90 istniała „tradycja” wielkoformatowych malowideł ściennych, kontrkulturowych prac artystów, które pojawiały się na murach Stoczni Gdańskiej, a w latach 1996-1997 w Bałtyckim Centrum Kultury niezwykle aktywnie funkcjonowała pracownia murali. Ponadto na ścianach bloków dzielnicy Zaspa w ramach Międzynarodowego Festiwalu Malarstwa Monumentalnego, jaki zorganizowano w związku z obchodami Tysiąclecia miasta Gdańsk powstały ogromnych rozmiarów malowidła.

Mimo, iż pierwszą grupą artystyczną wykorzystującą  techniki  subwersji , takie jak napisy graffiti na murach polskich miast była Pomarańczowa Alternatywa, której początki wiążą się z Wrocławiem, a nie Gdańskiem, to obecnie  właśnie Trójmiasto stało się miejscem, w którym artyści zaangażowani społecznie i politycznie są wyjątkowo aktywni. Na terenie Stoczni Gdańskiej, w miejscu starej centrali telefonicznej powstała na przykład Kolonia Artystów. To tutaj w 2003 roku rozpoczęła swoją działalność Obin.org[2] zrzeszająca młodych ludzi, często studentów albo absolwentów gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, pragnących realizować projekty nierzadko mające wiele wspólnego z aktywizmem. Ludzie związani z „Obinem” organizują lub biorą udział w trójmiejskich akcjach niezależnych: Dniu bez Kupowania, „manifach”, Przejeździe rowerów, Jedzenie zamiast bomb (gotują kocioł gęstej zupy i częstują bezdomnych na dworcu). Na uwagę zasługuje fakt, iż pracownie Obin.org  udostępniały każdemu, kto tego pragnął miejsce do swobodnego użytku, a funkcjonowanie ich, dzięki środkom prywatnym i wspólnej pracy założycieli, umożliwiało swobodę twórczości, bez kontroli kuratorskiej, sponsorów oraz instytucji. Każdy, kto odwiedzał pracownię, mógł zaprojektować i wykonać pracę w otwartym warsztacie  sitodruku, pod warunkiem, że nie zawierała ona treści „militarystycznych, szowinistycznych, faszystowskich, rasistowskich, nazistowskich, nacjonalistycznych, homofobicznych, sexistowskich, komunistycznych, hierarchistycznych, elitarnych, korporacyjnych, komercyjnych, niewegańskich (z wyłączeniem wegetarianizmu), ekumenicznych, jednoczących w duchu, patriotycznych, masońsko - okultystycznych, klerykalnych, protekcjonistycznych, niesprawiedliwych, artystycznych!, rojalistycznych, trockistowskich, maoistowskich, marksistowskich, eugenicznych, negacojonistycznych, religijnych, wędkarskich!, integrystycznych, higenistycznych, komunistycznych”[3]. Obin. org współpracował z wieloma kolektywami aktywistów, takimi jak wydający magazyn w formie zina  kolektyw Niebieskie cytryny Różowe Ptaki , czy Indymedia  Polska[4]. Obin.org oraz współpracujące z nim kolektywy, w znacznym stopniu odzwierciedlają  określoną przeze mnie wcześniej atmosferę artystycznej twórczości charakterystyczną dla Trójmiasta. To tutaj właśnie działają artyści- adbusterzy , których działania podejmowane na billboardach wydają się  najbardziej bezkompromisowe i szczere, gdyby rozpatrywać je w kontekście twórczości streetartowej, w której kontestacja stanowi jeden z najważniejszych elementów. Wśród twórców reprezentujących radykalny stosunek do przestrzeni publicznej szczególnie wyróżniają się grupa RAT oraz artyści ukrywający się pod pseudonimami Abramowski oraz Peter Fuss.

 


[1] Patrz s. z jammingiem

[2] http://obin.org/pl/pracownia/  (3. 06.2009)

[3] http://obin.org/pl/pracownia/  (20. 04. 2009)

[4] http://pl.indymedia.org/pl/index.shtml (20. 04. 2009)

23:40, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
Adbusting w kontekście jammingu kulturowego.

Adbusting, zwany w Anglii subvertisingiem, w naszym kraju, w którym określa się go jako „poprawianie reklam”, jest zjawiskiem stosunkowo mało znanym, co nie znaczy, że nie  praktykowanym. Terminem tym określa się wszelkie działania polegające na tworzeniu fikcyjnych przedstawień lub parodii korporacyjnych oraz politycznych ogłoszeń. Celem zabiegów, polegających na przekształceniu, bądź zastąpieniu istniejącego wizerunku nowym,  jest wyrażenie przez autora pracy własnej opinii. Złożone w ten sposób oświadczenie jest najczęściej niczym innym, jak ripostowaniem przekazu narzucanego przez ogłoszenie. Scharakteryzowane przeze mnie w pracy działania wpisują się w nurt prowokacji kulturowej, która jest społeczno-artystycznym ruchem , polegającym  na poprawianiu reklam i przejmowaniu kontroli nad billboardami, co ma na celu drastyczną zmianę ich przesłania[1]. Stanowi połączenie graffiti, sztuki współczesnej ,punkowej filozofii  „zrób to sam” i odwiecznej ludzkiej skłonności do robienia dowcipów[2].

Trudne jest jednoznaczne ustalenie, kiedy dokładnie narodziła się prowokacja kulturowa. Sam termin został stworzony w 1984 roku przez grupę Negativland z San Francisco, której członkowie reprezentowali pogląd, iż zręcznie przerobiony billboard pomaga ujawnić przed widzem prawdziwą strategię zastosowaną przez korporację. Jednak już sytuacjoniści na czele z Guyem Debordem, inicjatorzy i uczestnicy ruchów studenckich w maju 1968 roku w Paryżu, wskazywali na potencjał détournement rozumianego jako obraz, przesłanie lub przedmiot kultury materialnej wyjęty z pierwotnego kontekstu w celu stworzenia nowego znaczenia[3].

Trudnym jest również  sformułowanie jednoznacznej definicji  terminu „culture jamming”, w kontekście którego należy rozpatrywać zjawisko prowokacji kulturowej. Zdaniem niektórych autorów są to „ działania wymierzone w procesy wytwarzania uległości i przyzwolenia wykorzystujące manipulację symbolami” [4], gdzie „manipulatorami” są  podmioty gospodarcze  i polityczne.[5] Jednocześnie  celem działań określanych mianem „culture jamming”  jest podjęcie dyskusji  z dominującym i narzuconym zbiorem stereotypów funkcjonujących w kulturze, w których zaakcentowany jest pierwiastek konsumpcyjny i hedonistyczny.

Za prekursorów nurtu culture jamming a także za źródło inspiracji dla innych twórców kontestujących współczesną kulturę  można uznać miedzy innymi ruch zinowy będący efektem rozpowszechnienia kserokopiarki i  pojawienia się takich ruchów sub- i kontr kulturowych jak hippisi i punk. Wpływ na rozwój nurtu zagłuszania i zakłócania kultury miały również szablony spopularyzowane w trakcie wydarzeń jakie rozegrały się w 68 roku na ulicach Paryża, kiedy to studenci protestowali przeciwko rządowi de Gaull’a oraz przestarzałemu systemowi edukacji. Istotny dla prowokacji kulturowej był niewątpliwie również ruch sytuacjonistów, którzy jako pierwsi zwrócili uwagę na możliwość zastosowania zabiegu detournment, rozumianego jako „obraz, przesłanie lub przedmiot kultury materialnej, wyjęty z pierwotnego kontekstu w celu stworzenia nowego znaczenia”[6].

Za założyciela ruchu culture jammerów powszechnie uważa się Kalle Lasna, autora książki Culture Jam. How to reverse America’s suicidal consumer binge-and why we must . (Culture Jam. Jak zwalczyć konsumpcyjne obżarstwo Ameryki i dlaczego musimy to zrobić – tłum. własne).  Kalle Lasn jest także obecnie  jednym z głównych animatorów ruchu prowokacji kulturowej, głównym twórcą magazynu „Adbusters” , w którym promuje się miedzy innymi ekologię i  antykonsumpcyjny styl życia, krytykuje politykę USA oraz wyzysk krajów Trzeciego Świata. Kalle Lasn definiuje culture jammerów jako grupę pragnącą zmiany jakości otaczającej ich rzeczywistości; swobodnie działającą globalną sieć aktywistów, którzy postrzegają siebie jako ruch społeczny o kluczowym znaczeniu dla współczesności[7]. Celem ma być dla nich obalenie utartych struktur społecznych na korzyść drogi ku społeczeństwu obywatelskiemu na miarę XXI wieku[8]. Przedstawia culture jamming jako ruch przełomowy, będący rewolucją w sposobie życia i myślenia; tak jak era praw człowieka w latach 60, feminizm w latach 70 i aktywność na rzecz środowiska w latach 80.
Zakłócanie fal kultury w wizji Lasna doprowadzić ma do zmiany drogi przepływu informacji w instytucjach władzy i funkcjonowaniu mediów, lecz także do sposobu w jaki reagujemy na modę, odżywiamy się i spędzamy czas wolny. Zmiana dotyczy zatem interakcji człowieka z mediami masowymi i sposobu kreowania znaczeń przy udziale zaangażowanego społeczeństwa.

W 1993 roku Mark Dery w wydanej przez siebie Culture Jamming: Hacking, Slashing and Snipind In the Empire of Signs zaliczył do prowokacji kulturowej każdą kombinację sztuki , przekazu medialnego, parodii i outsiderskiego postrzegania rzeczywistości[9]. Wyraził on w sposób skondensowany zdanie iż „ umysł w przestrzeni publicznej kolonizowany jest przez korporacyjne fantazmaty[10]”, na których opiera się dominująca kultura popularna, która staje się podstawowym celem zagłuszania dla culture jammers . Culture jamming jest w tym momencie niczym innym jak  specyficzną „ wojną informacyjną”[11], polegająca na ingerencji w przekaz pierwotny w celu zakwestionowania i podważenia jego znaczenia. Nawiązując do semiotycznej partyzantki Umberto Eco: należy namówić odbiorców do kontrolowania przekazu oraz licznych sposobów jego interpretacji. Zabiegi te wiążą się często z dezinformacją w celu zwrócenia uwagi opinii publicznej na wzrastający fałsz informacyjny[12]. Głównymi założeniami culture jamming staje się zatem działanie w opozycji do komercjalizacji życia społecznego, walka z konsumeryzmem i uświadomienie obywatelom niebezpieczeństwa płynącego z rozwoju korporacji. Jednym z efektów takich działań jest umacnianie więzi społecznych i zaangażowanie obywateli do aktywności społecznej.

Subvertising jest formą oporu w stosunku do dominującej w szeroko pojmowanej przestrzeni publicznej ikoniczności[13]. Jest walką zarówno o informację jak i z konkretną informacją narzuconą z góry. Jest walką, cytując Baudrillarda, o miejsce w hiperrzeczywistości i specyficzną „semiologiczną partyzantką”[14]. Subvertising bezpośrednio skierowany jest przeciwko konkretnym organizacjom i stereotypom zachowań takim jak miedzy innymi konsumeryzm i moda, korporacje, globalizacja, używki takie jak tytoń, alkohol a także narkotyki, rasizm, nacjonalizm[15]. Jest to zespół działań wymierzonych w reklamę, pojmowaną jako formę bezpośredniej ingerencji w sferę niezależności decyzyjnej jednostek ludzkich będącą byt natarczywym i iluzorycznym przekazem. Subvertising podejmuje działania dekomponujące i zakłócające pierwotna treść przekazu , dokonuje ingerencji w semantykę reklamy, tworząc nową jakość[16].

Wyzwalanie billboardów ( billboard liberation), które jest specyficznym wariantem subvertisingu (adbustingu), stanowi ingerencję w billboardy jako medium, przed którym obrona jest szczególnie utrudniona ze wglądu na fakt , że funkcjonują one w przestrzeni publicznej, są w niej wszechobecne. Wyzwalanie billboardów   jest formą działalności, która od końca lat 90 przeżywa na Zachodzie Europy a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie swego rodzaju odrodzenie.

Zakłócający komunikaty reklamowe piętnują atrybuty reklam, a najczęstszą formą modyfikacji reklamy jest jej wyśmianie, doprowadzenie świata na niej przedstawionego do absurdu a więc tego, co zdaniem adbusterów jest jej istotą. Za najbardziej wyrafinowaną formę poprawiania reklam uznaje się, nie niezależne parodie, ale kontrprzesłania, podłączane pod pierwotne komunikaty korporacji  tak, aby całkowicie zmienić ich komercyjną treść. Jest to o tyle atrakcyjny sposób, że koszt wymierzonych w korporacje działań pokrywa ona sama[17].

Kiedy omawiamy zjawisko subvertisingu warto wspomnieć jeszcze działania, które Adam Czech nazywa pseudosubvertisingiem, rozumiejąc je jako graficzne żarty a nie świadome działanie artysty tworzącego antyreklamę[18]. Zarówno subvertising jak i pozbawione konkretnej ideologii i przesłania parodie reklam łączy to, iż podstawowym punktem odniesienia jest dla nich wszechobecna i dominująca  ikonosfera reklam. Jedyną różnicą pomiędzy tymi dwoma rodzajami działalności jest fakt, iż twórcy subwersji, kreując własne kontrprzesłanie za główny cel stawiają sobie, jak mówi sam Kalle Lasn: walkę „ przeciw komercyjnym mediom i kulturze konsumpcyjnej”[19].


[1] Naomi Klein, No logo , s. 298.

[2] Ibidem, s. 300.

[3] Ibidem.

[4]Michał Korczyński, Wielowymiarowość procesów zagłuszania kultury, „Kultura popularna”, 2003,  nr 3, s. 119.

[5] Ibidem.

[6] Naomi Klein, No logo (przeł. Hanna Pustuła) , Izabelin 2004, s. 300.

[7] Kalle Lasn, Culture Jam. How to reverse America’s suicidal consumer binge-and why we must,         New York 2000, s. 11.

[8] http://splot.art.pl/e-splot/84/culture-jamming-czym-jest-oraz-czym-byc-powinno (31.05.2009)

[9] Ibidem, s. 301.

[10] Fantazje.

[11] Przemysław Pluciński, Uwolnić billboardy, czyli o subvertisingu, „Kultura popularna”, 2003,  nr 3,       s. 111.

[12] Umberto Eco, Semiologia życia codziennego. (przeł. J. Ugniewska, P. Salwa), Warszawa 1996, s.166.

[13] Jak wspomniałam wcześniej, przez przestrzeń publiczną rozumiem, nie tylko przestrzeń ulicy, ale również Internet.

[14] Umberto Eco, Semiologia życia codziennego

[15] Przemysław Pluciński, Uwolnić billboardy… , s.113.

[16] Ibidem.

[17] Naomi Klein, No logo…, s.299.

[18] Adam Czech, Subvertising?, „Kultura popularna”, 2004,  nr 1 (7), s. 119

[19] Ibidem, s.120.

16:35, kreuzberg
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 września 2009
Mistrz Shidokan

Mistrz Shidokan

Praca dyplomowa prezentuje postać „ Mistrza Shidokan”. Seria czarno-białych grafik wykonana została w technice sitodruku w konwencji nawiązującej do technik stosowanych przez trójmiejskich aktywistów a także artystów zaangażowanych w ruch zinowy. Praca dyplomowa jest instalacją graficzną: umieszczonym na ścianach grafikom towarzyszy naturalnych rozmiarów stand , przedstawiający „Mistrza Shidokan”,  a także dźwięk wydobywający się z głośników zawierający nagrane wypowiedzi „ Mistrza” stanowiące tło dla całej kompozycji.

„ Mistrz  Shidokan” to wyjęte z kontekstu wypowiedzi osoby będącej bohaterem prac umieszczone w sąsiedztwie ilustracji  przedstawiających „ Mistrza” w różnych sytuacjach (sytuacje owe nie są wyreżyserowane, ale stanowią dokumentację rzeczywistości).

Prace maja stanowić swoistą „ promocję” postaci, jednak w opozycji do konwencji i metod stosowanych  przez reklamę. Zarówno forma  ilustracji , napisów jak i same wypowiedzi nie mają na celu przekłamania rzeczywistości, a wręcz przeciwnie- mają ją demaskować.

Instalacja umieszczona w zamkniętej przestrzeni ma budować wrażenie świątyni, w której postacią centralną jest właśnie „Mistrz” (niczym w opozycji do świątyń konsumpcji).

23:15, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2