RSS
czwartek, 05 listopada 2009
Abramowski

Twórczość grupy  RAT stała się inspiracją dla wielu młodych kontestujących artystów działających na Wybrzeżu, pragnących podjąć dialog ze zdominowaną przez przedstawienia komercyjne przestrzenią publiczną. Jednym z takich twórców jest artysta ukrywający się pod pseudonimem Abramowski. Podobnie jak w przypadku RAT-u Abramowski wykorzystuje metodę slipingu a inspirowane pracami grupy, czarnobiałe przedstawienia, jakie artysta umieszcza w przestrzeni miejskiej  niezwykle skutecznie zwracają uwagę przechodniów, funkcjonując w opozycji do krzykliwych kolorowych przedstawień komercyjnych. Dotarcie do jak największej liczby osób ze sprawami i problemami pomijanymi przez mainstreamowe media, skłonienie widza do refleksji nad otaczającą rzeczywistością jest zresztą jednym z podstawowych celów trójmiejskiego aktywisty. Abramowski poprzez nielegalne umieszczanie swoich prac, głównie na billboardach, nie tylko realizuje się jako artysta, ale przede wszystkim podejmuje walkę o odzyskanie przestrzeni publicznej zdominowanej przez jego zdaniem nieetyczną i agresywną reklamę. Abramowski jest również przez niektórych uważany za zwiastuna ruchu Solidarność 80’[1].

Swoje prace artysta przygotowuje w domu, gdzie przy użyciu komputera powstaje projekt szablonu, który następnie zostaje przeniesiony na papier za pomocą farb w sprayu bądź farb akrylowych. W ten sposób przygotowany plakat artysta stara się umieszczać w wybranych wcześniej, jak najbardziej ruchliwych  miejscach miasta. Ze względu na nielegalny charakter działań Abramowski umieszcza swoje prace na billboardach w nocy. Mimo, iż nigdy nie został „złapany na gorącym uczynku” przez funkcjonariuszy policji, lub straż miejską, to wiele jego realizacji przyczyniło się do wzrostu nagonki na polskich adbusterów. Po ukazaniu się w Trójmieście jednej z prac Abramowskiego przedstawiającej braci Kaczyńskich i sugerującej ich związek z zamachami bombowymi, podniesiono cenę mandatów za zaklejanie billboardów do 500 zł[2].

Nielegalny charakter twórczości adbusterów, mimo, iż wiąże się z konkretnym ryzykiem (najczęstszymi karami nakładanymi na ulicznych twórców są kary pieniężne),  posiada niewątpliwie wiele zalet. Abramowski, podobnie jak większość pogromców reklam zarówno w Polsce jak i na świecie zdaje sobie sprawę, że jego twórczość nie podlega właściwie żadnej cenzurze. Artysta sam decyduje, jakie treści i obrazy umieszcza na swojej pracy. Krytycy sztuki , kuratorzy , instytucje czy sponsorzy  nie mają wpływu na charakter przekazu umieszczanego w przestrzeni miejskiej, artysta posiada w tym momencie pełną swobodę tworzenia. Jest to szczególnie ważne w przypadku aktywistów, reprezentujących najczęściej stosunkowo niepopularne, czasem wręcz kontrowersyjne poglądy, które prawdopodobnie nie mogłyby zostać „przemycone” w pracach podlegających kontroli mainstreamu.

Abramowski początkowo działał w grupie Shi Tao, której nazwa pochodzi od nazwiska chińskiego dziennikarza skazanego w 2005 roku na dziesięć lat więzienia w wyniku przekazania władzom danych z jego konta pocztowego przez firmę Yahoo. Realizacją  grupy Shi Tao był projekt, który dotyczył właśnie cenzury chińskiego Internetu.

Kolejną grupą aktywistów atakujących reklamę na terenie Trójmiasta, jaką współtworzył artysta, była Grupa im. Edwarda Abramowskieo. Kiedy pozostali członkowie grupy przestali być aktywni artysta zredukował nazwę grupy do pseudonimu, który przyjął, czyli Abramowski. Powodem, dla którego to właśnie nazwisko, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku polskiego filozofa i etyka, uważanego za ojca polskiego anarchizmu stało się pseudonimem artysty było  posiadanie przez niego podobnych poglądów. Edward Abramowski stworzył własną doktrynę- organizację społeczeństwa poza strukturami państwa, którą nazwał „Rzeczpospolitą Przyjaciół”.  Opowiadał się za ustrojem społecznym stojącym w opozycji do ustroju kapitalistycznego, jego zdaniem eksploatującego człowieka pracy, sprowadzającego go do roli towaru i przyczyniającego się do zaniku solidarności międzyludzkiej[3]. Twórca , podobnie jak filozof, od którego nazwiska zaczerpnął swój pseudonim artystyczny, skłania się do bojkotu państwa we wszystkich aspektach jego funkcjonowania; jego zdaniem „wzmacnianie niezbędności państwa w życiu osobistym ludzi, to najpewniejsza droga do despotyzmu”[4].

Wśród licznych realizacji Abramowskiego  umieszczanych nie tylko na terenie Trójmiasta, ale również na przykład w Warszawie, których dokumentacja znajduje się na stronie prowadzonej przez artystę, warto wymienić plakat, jaki pojawił się w lipcu 2006 roku przy centrum handlowym „ Arkadia” w Warszawie. Praca była pierwszą, jaką artysta zdecydował się wykonać w kolorze, czego powodem było błędne przypisywanie jego wcześniejszych, biało-czarnych  realizacji grupie RAT.

Tematem, jaki został poruszony w pracy była okupacja Iraku i uczestniczenie w niej polskich wojsk. Kolorowy plakat zawierał hasło nawołujące do natychmiastowego zaprzestania okupacji i jest uważany przez autora ze jedną z bardziej udanych realizacji ze względu na oddźwięk jaki spowodował oraz liczbę potencjalnych odbiorców, do czego przyczynił się fakt, iż centrum handlowe Arkadia odwiedza tygodniowo kilkadziesiąt tysięcy osób. Jak na ironię , współczesna „Świątynia konsumpcji” jaką  stanowią współczesne centra handlowe stała się idealnym miejscem do prezentacji treści niewygodnych  i nieatrakcyjnych.

Realizacją najmniej udaną, bynajmniej nie ze względu na jej poziom artystyczny, ale  jeśli brać pod uwagę długość  funkcjonowania w przestrzeni billboardu, był plakat, jaki pojawił się w nocy z 3 na 4 kwietnia 2006 roku, na stacji kolejki SKM Gdańsk-Stocznia. Praca nosiła tytuł PIS Przemoc i Strach i przedstawiała ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro z pałką policyjną w jednej dłoni, a w drugiej  trzymającego na smyczy człowieka. Plakat odnosił się do proponowanych przez ministerstwo sprawiedliwości projektów dotyczących zaostrzenia prawa w Polsce: wprowadzenia sądów 24-godzinnych, elektronicznego nadzoru osadzonych, zagęszczenia więzień i budowy prywatnych zakładów karnych[5]. Praca niestety była eksponowana tylko (jak na ironię!) przez 24 godziny.

Innymi  czarno-białymi realizacjami, jakie artysta wyklejał nielegalnie na terenie Trójmiasta w pierwszej połowie 2006 roku były plakaty takie jak, Plakat przeciwko wyszukiwarkom internetowym Google, Yahoo i MSN.; Plakat przeciwko mianowaniu Romana Giertycha Ministrem Edukacji.; Plakat dotyczący fałszywych zamachów bombowych przed wyborami w 2005 r.

Niezwykle ciekawą  realizacją  Abramowskiego i jednocześnie ostatnią, której dokumentacja widnieje na stronie artysty,  jest billboard wyklejony nielegalnie 16 kwietnia 2008 roku w centrum Warszawy na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich  z ulicą Chałubińskiego (niedaleko Dworca PKP – Warszawa Centralna). Plakat dotyczył aktualnej wówczas kampanii reklamowej przeprowadzonej przez firmę Unilever a promującej dezodorant AXE . Na czarnym tle Abramowski umieścił duży, wyraźny biały napis „ Gówno jest zjadliwe”;  nieco mniejszy napis umieszczony poniżej wraz z wizerunkiem dezodorantu informował : „ efekt axe”.  Plakat miał zniechęcić do tej właśnie kampanii, ponieważ artysta uznał, iż „ odpowiada ona za stereotypowe i seksistowskie ukazywanie kobiet w reklamach, wykorzystywanie ciężkiej sytuacji niektórych grup zawodowych kobiet (m. in pielęgniarek) do celów marketingowych, oraz dyskryminację kobiet w pracy”[6].  Zdaniem Abramowskiego należało sprzeciwić się wykorzystywaniu tego typu motywów w  reklamach, napiętnować  je i nawołać do ich bojkotu. W uzupełnieniu do projektu Efekt Axe, na swojej stronie internetowej, artysta zamieścił, w opozycji do konwencji zastosowanej w reklamie Axe, informacje podawane przez Amnesty International  o tym ,że co najmniej jedna na trzy kobiety była w swoim życiu bita, zmuszana do stosunku płciowego lub w inny sposób wykorzystywana seksualnie[7]. Zdaniem Abramowskiego, w kampanii reklamowej poświęconej promocji dezodorantu w bardzo niepokojący sposób przedstawiono kobiety a co najważniejsze ośmieszony został problem przemocy wobec kobiet i umniejszono jego znaczenie. Ponadto reklama taka utrwala  funkcjonujące niestety nadal w społeczeństwie stereotypy dotyczące kobiet i mężczyzn, kiedy te pierwsze kojarzone są jako istoty nieracjonalne, działające instynktownie, nie kontrolujące swojej seksualności podczas gdy mężczyzna to osoba racjonalna i kontrolująca swoje popędy[8].

 


[1] Aleksandra Kozłowska, Lubię działać nielegalnie, Wysokie Obcasy. (12.07.08) ,

http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/010/010.html (20. 04. 2009)

[2] Aleksandra Kozłowska, Lubię działać nielegalnie…, s.46.

 

[3] Ibidem.

[4].Ibidem.

[5] Ryszard Ziarkiewicz, Patrol Guerillas na stacji Stocznia Gdańsk.

http://www.magazynsztuki.pl/ (5.04.2006)

[6] http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/09/09.html ( 27. 04.2009)

[7] Ibidem.

[8] Ibidem.

Abramowski, Gówno jest zjadliwe, Warszawa, kwiecień 2008, plakat, http://www.abramowski.bzzz.net/abramowski/billboardy

Grupa RAT

Niezwykle ciekawym przykładem twórczości wpisującej się w nurt tradycji akcji wywrotowych zapoczątkowanych w latach 70. w Nowym Jorku, a kontynuowanych przez pogromców reklam zwanych adbusters, polegającej przede wszystkim na ripostowaniu komercyjnych przekazów reklamowych jest grupa RAT (Radykalna Akcja Twórcza). Jest to „nieformalna grupa podejmująca sporadyczne inicjatywy i działania o charakterze artystyczno-wywrotowym”[1]. Celem działań grupy jest ingerencja w strukturę miejskiej przestrzeni poprzez działania o charakterze niekomercyjnym. Aktywiści zrzeszeni w grupie posługują się jedną z metod jammingu (culture jamming)[2] zwaną slipingiem, która polega na nielegalnym (najczęściej nocnym) wklejaniu plakatów, na powierzchnię billboardów[3]. Świadomość przesycenia rzeczywistości „medialnym bełkotem” i bombardowania wizerunkami sztucznie wykreowanymi przez przemysł reklamowy skłania członków RAT-u do tworzenia prac, które mają prowokować do myślenia, zastanowienia się nad otaczającym nas światem. Wykonane czarną farbą plakaty, zawierające hiperrealistyczne obrazy, w bezlitosny sposób rozprawiają się z tym co oficjalne, w mocny sposób komentują aktualne wydarzenia polityczne w kraju, takie jak wybory prezydenckie, rządy PIS-u, czy udział wojsk polskich w interwencji w Iraku. W pracach, takich jak Ostatnia wieczerza czy Ducha nie gaście, członkowie grupy poruszają problem konsumpcjonizmu i wpływu kultury masowej na społeczeństwo.

RAT jest grupą, którą cechuje wyjątkowa bezkompromisowość. Ich prace, dość kłopotliwe dla establishmentu, ze względu na swoją nielegalność i antysystemowe przesłanie, dość szybko zostają zaklejone przez służby porządkowe. Sami członkowie grupy zastrzegają, iż nie chcą być postrzegani jako „anarchiści”, a swoje działania wolą określać mianem aktywności środowisk wolnościowych, a nie wywrotowych[4].

Wśród członków Radykalnej Akcji Twórczej są tacy, którzy pamiętają stan wojenny i prześmiewcze działania Pomarańczowej Alternatywy.

Pracą grupy, która wywołała największe kontrowersje okazała się ta wysłana na wystawę zorganizowaną w maju 2006 roku przez Muzeum Plakatu w Wilanowie, zatytułowaną Postery nowej ery. Na uwagę zasługuje fakt, że był to pierwszy udział grupy w oficjalnej wystawie. Nadesłana praca nosiła tytuł Jeden naród, jeden kościół, dwóch wodzów i przedstawiała założyciela Radia Maryja, ojca Tadeusza Rydzyka w towarzystwie braci Kaczyńskich ubranych w nazistowskie mundury. Kuratorki z Wilanowa uznały pracę za zbyt radykalną (jedna z kuratorek określiła ją mianem „faszystowskiej” i „obraźliwej”) i zdecydowały się wyłączyć ją z wystawy, na co grupa zareagowała wyklejeniem plakatu w kilku miejscach w Wilanowie, a przede wszystkim w sąsiedztwie Muzeum.

Incydent wilanowski jest przykładem tego, jak prawo do wolności wypowiedzi może zostać zanegowane przez kuratorów instytucji państwowej [5], którzy zresztą mylnie zinterpretowali przekaz plakatu. Przedstawienie braci Kaczyńskich w mundurach nazistowskich nie miało na celu promocji faszyzmu, a wręcz przeciwnie, zwracało uwagę na „faszyzację” sfery publicznej w Polsce i zagrożenie ze strony państwowego i religijnego populizmu[6].

Do całego incydentu członkowie grupy odnieśli się w sposób ironiczny. Na swojej stronie umieścili następujący komentarz: ”Od początku sugerowano nam, aby praca nie była związana z krytyką obecnej nomenklatury. Biorąc pod uwagę prośby kuratorów, z premedytacją przedstawiliśmy projekt afirmujący aktualna władzę. Miało to nam otworzyć drogę na salony. Niestety, na skutek błędnej interpretacji, nasz projekt został kategorycznie odrzucony…Nie pozostało nam nic innego, jak wykleić nasze dzieło na ulicy…W taki właśnie sposób zaprzepaściliśmy naszą kolejną, wielka szansę. Po raz kolejny nie wzięliśmy udziału w wielkim wydarzeniu artystycznym”[7].

Drugim wartym odnotowania działaniem, jakiego podjęli się członkowie grupy RAT, było wejście w dość złośliwą polemikę z ideą wystawy Sztuka w mieście. Zewnętrzna Galeria AMS 1998-2002, jaka miała miejsce w Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia”.

Jedna z realizacji AMS- u, praca Marcina Maciejowskiego zatytułowana Jak tu teraz żyć posłużyła członkom Radykalnej Akcji Twórczej jako inspiracja do stworzenia własnej wersji przedstawiającej zamaskowaną i uzbrojoną rodzinę i opatrzonej tytułem Walczyć, aby żyć. Plakat umieszczony został w pobliżu galerii, tak by stosunkowo łatwo mógł wejść w polemikę z pracą Maciejowskiego. Sam autor wypowiadał się później pozytywnie o sposobie wykonania plakatu grupy RAT, określając go mianem „fachowego”. Również reakcja ze strony organizatorów wystawy była zdecydowanie odmienna od tej w przypadku incydentu wilanowskiego. Rzecznik prasowy CSW „Łaźnia”, Ryszard Ziarkiewicz, pozytywnie skomentował akcję trójmiejskich wywrotowców : „Oni ujawnili pozytywną w założeniach, ale jednak manipulację, która pojawia się w przypadku wystaw typu AMS: historycznych, podsumowujących. AMS zamierzał reagować na współczesność, lecz jako duża reklamowa firma ulegał różnym wpływom i naciskom. Myślę, że ci młodzi ludzie, robiąc tę akcję dobrze to zauważyli”[8]. Jak widać istnieją w Polsce pracownicy instytucji związanych ze sztuką, potrafiący docenić walory prac powstających w duchu prowokacji kulturowej.

Z informacji otrzymanej przeze mnie w mailu od członków grupy[9] oraz z zamieszczonej na jej stronie internetowej wynika, że RAT zawiesił swoją działalność. Ponieważ artyści tworzący RAT działali anonimowo, trudnym jest ustalenie czy aktywni są obecnie w innych grupach, lub czy funkcjonują pod nowymi pseudonimami.

Rolę prowokatora w przestrzeni publicznej Tójmiasta , przejęła w pewnym stopniu po Racie Krecha, którą tworzą studenci Grafiki na Gdańskiej ASP ( Maciek Chodziński, Maciek Salomon, Michał Sosiński, Marcin Sosiński) wydający jednocześnie magazyn pod tym samym tytułem, w którym prezentują prace będące ich manifestem estetyczno-światopoglądowym. Krecha jest rozdawana za darmo i całkowicie niezależna.

Jedną z akcji grupy była parodia reklamy Croppa.  Członkowie Krechy odnieśli się w niej do seksistowskiej reklamy firmy, wpisującej się w nurt „west-coast hip-hopowej”  nomenklatury używania do określania ludzi, kiedy kobiety to suki a mężczyźni to alfonsi. Zdaniem członków Krechy reklama stosująca konwencje językową, w której mówi się o  „obciąganiu guzików” obraża inteligencję i wrażliwość nie tylko ich ale innych odbiorców a także kreuje rzeczywistość, w której kobieta jest towarem[10].

 


[1] http://www.rat.bzzz.net/rat/informacje.html (20.07.2008)

[2] Patrz s. w II rozdziale o jammingu.

[3] Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka musi przestać być sztuką, aby ponownie stać się sztuką.

http://www.magazynsztuki.pl (12.05.2006)

[4] Rafał Radwański, Kraj RAT, „City Magazine”, 2004, nr 1, s.10.

[5] Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka musi przestać być sztuką…

[6] Ibidem.

[7] http://www.rat.bzzz.net/rat/21/21.html (26.07.2008)

[8] Rafał Radwański, Kraj RAT,…, s.12.

[9] Informację otrzymałam w maju 2008 roku.

[10] Aleksandra Kozłowska, Krecha atakuje Croppa, Gazeta Wyborcza- Trójmiasto.  (15. 05. 2008)

 

Rat, Jeden naród, jeden kościół...,Gdańsk, marzec2006, plakat,

http://www.rat.bzzz.net/

Rat, Walczyć, by żyć, Gdańsk, listopad 2003, plakat,  http://www.rat.bzzz.net/

23:42, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
POGROMCY REKLAM W POLSCE: Trójmiejscy aktywiści

Kiedy przyjrzymy się rodzimej twórczości na billboardach, rozumianej przede wszystkim jako działalność polegającą na nielegalnym przekształcaniu istniejących przedstawień komercyjnych (celowo pomijam tutaj wszelkie akcje określane mianem „jammingu kontrolowanego”[1]),  lub ogólniej twórczości streetartowej w Polsce, to w przypadku Trójmiasta nietrudna jest do uchwycenia specyficzna atmosfera sztuki zaangażowanej. Tradycja kontestacji  charakteryzująca Wybrzeże ściśle związana jest z powstaniem tu Solidarności, strajkami robotników oraz wszelkimi działaniami mającymi związek z  krytyką i walką z ustrojem komunistycznym. To właśnie w Gdańsku w latach 90 istniała „tradycja” wielkoformatowych malowideł ściennych, kontrkulturowych prac artystów, które pojawiały się na murach Stoczni Gdańskiej, a w latach 1996-1997 w Bałtyckim Centrum Kultury niezwykle aktywnie funkcjonowała pracownia murali. Ponadto na ścianach bloków dzielnicy Zaspa w ramach Międzynarodowego Festiwalu Malarstwa Monumentalnego, jaki zorganizowano w związku z obchodami Tysiąclecia miasta Gdańsk powstały ogromnych rozmiarów malowidła.

Mimo, iż pierwszą grupą artystyczną wykorzystującą  techniki  subwersji , takie jak napisy graffiti na murach polskich miast była Pomarańczowa Alternatywa, której początki wiążą się z Wrocławiem, a nie Gdańskiem, to obecnie  właśnie Trójmiasto stało się miejscem, w którym artyści zaangażowani społecznie i politycznie są wyjątkowo aktywni. Na terenie Stoczni Gdańskiej, w miejscu starej centrali telefonicznej powstała na przykład Kolonia Artystów. To tutaj w 2003 roku rozpoczęła swoją działalność Obin.org[2] zrzeszająca młodych ludzi, często studentów albo absolwentów gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, pragnących realizować projekty nierzadko mające wiele wspólnego z aktywizmem. Ludzie związani z „Obinem” organizują lub biorą udział w trójmiejskich akcjach niezależnych: Dniu bez Kupowania, „manifach”, Przejeździe rowerów, Jedzenie zamiast bomb (gotują kocioł gęstej zupy i częstują bezdomnych na dworcu). Na uwagę zasługuje fakt, iż pracownie Obin.org  udostępniały każdemu, kto tego pragnął miejsce do swobodnego użytku, a funkcjonowanie ich, dzięki środkom prywatnym i wspólnej pracy założycieli, umożliwiało swobodę twórczości, bez kontroli kuratorskiej, sponsorów oraz instytucji. Każdy, kto odwiedzał pracownię, mógł zaprojektować i wykonać pracę w otwartym warsztacie  sitodruku, pod warunkiem, że nie zawierała ona treści „militarystycznych, szowinistycznych, faszystowskich, rasistowskich, nazistowskich, nacjonalistycznych, homofobicznych, sexistowskich, komunistycznych, hierarchistycznych, elitarnych, korporacyjnych, komercyjnych, niewegańskich (z wyłączeniem wegetarianizmu), ekumenicznych, jednoczących w duchu, patriotycznych, masońsko - okultystycznych, klerykalnych, protekcjonistycznych, niesprawiedliwych, artystycznych!, rojalistycznych, trockistowskich, maoistowskich, marksistowskich, eugenicznych, negacojonistycznych, religijnych, wędkarskich!, integrystycznych, higenistycznych, komunistycznych”[3]. Obin. org współpracował z wieloma kolektywami aktywistów, takimi jak wydający magazyn w formie zina  kolektyw Niebieskie cytryny Różowe Ptaki , czy Indymedia  Polska[4]. Obin.org oraz współpracujące z nim kolektywy, w znacznym stopniu odzwierciedlają  określoną przeze mnie wcześniej atmosferę artystycznej twórczości charakterystyczną dla Trójmiasta. To tutaj właśnie działają artyści- adbusterzy , których działania podejmowane na billboardach wydają się  najbardziej bezkompromisowe i szczere, gdyby rozpatrywać je w kontekście twórczości streetartowej, w której kontestacja stanowi jeden z najważniejszych elementów. Wśród twórców reprezentujących radykalny stosunek do przestrzeni publicznej szczególnie wyróżniają się grupa RAT oraz artyści ukrywający się pod pseudonimami Abramowski oraz Peter Fuss.

 


[1] Patrz s. z jammingiem

[2] http://obin.org/pl/pracownia/  (3. 06.2009)

[3] http://obin.org/pl/pracownia/  (20. 04. 2009)

[4] http://pl.indymedia.org/pl/index.shtml (20. 04. 2009)

23:40, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »