RSS
poniedziałek, 28 września 2009

Mistrz Shidokan

22:49, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2009
Współczesne poprawianie reklam na świecie.

 

Mistrz ShidokanObecną sytuację, jaka panuje w twórczości adbusterskiej  można nazwać swoistym renesansem, które to zjawisko trwa nieprzerwanie od 10 lat. Taki stan rzeczy odnosi się przede wszystkim do Ameryki Północnej (przede wszystkim Kanady ale także Stanów Zjednoczonych) oraz Europy Zachodniej , ale nie pozostaje bez wpływu na kraje, do których zaliczyć należy Polskę, a w których prowokacja kulturowa nie ma tak długoletnich tradycji.  Ma to niewątpliwie związek z  pojawieniem się i popularyzacją nowych technologii , które umożliwiły ułatwienie  tworzenia i rozpowszechniania  sparodiowanych reklam. Niemal równolegle z występowaniem w  Internecie nowych form brandingu , jak grzyby po deszczu  pojawiają się kolejne strony prezentujące twórczość prowokatorów kulturowych, parodie reklam, ale także cyfrowe wersje reklam oryginalnych, które można nie tylko ściągnąć i przerobić na własnym komputerze, ale również dokonać tego już na samej stronie. Jest to pewien postęp w stosunku do pierwszych działań grafficiarzy, którzy kilkoma zręcznymi ruchami zmieniali powierzchnię reklamy, aby uczynić jej przekaz sprzecznym w stosunku do pierwotnego. Współczesne parodie reklam umieszczone w przestrzeni billboardu  na tyle integrują się z tłem, że często trudno jest je odróżnić od oryginalnych. Oczywiście nadal istnieją artyści  używający tradycyjnych metod jak farby,  markery, którym wysoka technologia nie jest niezbędna do sprawnego ripostowania korporacyjnych przekazów. Autorką jednej z największych kampanii billboardowych prowokacji  była artystka Jubal Brown, która pokazała znajomym,  jak za pomocą zwykłego markera przekształcić, przez zamalowanie oczu i dorysowanie suwaka na ustach,  wychudzoną twarz modelki z billboardu w trupią czaszkę[1].

Przykładem grupy, która wykorzystuje billboardy jako nośniki własnych poglądów politycznych, jest Billboard Liberation Front z San Francisco, która zajmuje się przerabianiem billboardów już od 20 lat. Ich działanie polega na przekształcaniu znaczeń komercyjnych przedstawień potężnych korporacji poprzez wprowadzenie niewielkich zmian w ich wyglądzie[2]. Celem Billboard Liberation Front nie jest bezpośrednia walka z wielkimi korporacjami ani też wykorzystywanymi przez nie mediami (takimi jak billboardy czy citylight’y), ale z samymi reklamami, które w sposób natarczywy narzucone zostają przestrzeni publicznej bez pytania o zgodę tych, którzy z tej przestrzeni na co dzień korzystają. Przykładem ich działań są przeróbki reklam takich firm, jak Exxon czy Levis. W reklamie Exxon Slogan Hit Happens zastąpiony został napisem Shit Happens. Reklamie Levis’a umieszczonej na największym  billboardzie w San Francisco, aktywiści dokleili twarz  słynnego mordercy Charlesa Mansona, w celu zwrócenia uwagi na warunki, w jakich powstają dżinsy tej firmy: są ”szyte przez więźniów w Chinach i sprzedawane następnie do zakładów karnych w obu Amerykach”[3].

Innymi grupami, które, uznawane powszechnie za wandalizm, poprawianie reklam sprowadzili do poziomu praktyki artystycznej są  Ron English, Hocus Fokus czy australijski  Billboard Utilizing Graffiti Against Unhealthy Promotions (BUG- UP).

Ron English uprawia uliczną partyzantkę , zaklejając istniejące już przedstawienia komercyjne własnoręcznie wykonanymi plakatami. Obszar jego działalności, której celem jest zwrócenie uwagi na negatywny aspekt reklam sponsorowanych przez koncerny tytoniowe to Texas, Nowy Jork i New Jersey[4]. Wśród prac Rona Englisha warto wymienić  plakat z hasłem Forever Kool , nawiązujący do jednej z marek papierosów, a przedstawiający zwłoki w kostnicy.  Marką , do której artysta najczęściej odnosi się w swych realizacjach jest Camel. Bohaterami jego prac jest wówczas Joe Camel, ukazany już na emeryturze, zmieniony w podłączonego do kroplówki Joe Chemo[5]; albo przedstawiony jako „nowotworowy bobas” w otoczeniu klocków zamiast samochodów i stołów bilardowych[6] . Adbusting w wersji Rona Englisha ma dwojaki charakter. Po pierwsze pragnie on, tak jak większość prowokatorów kulturowych, odsłonić skrzętnie ukrywane przez koncerny metody i  reguły, jakimi się one rządzą, a przede wszystkim negatywne skutki ich działań , po drugie stając w opozycji do typowej dla współczesnej popkultury masowości wytwarza swoje prace własnoręcznie, co czyni  je jedynymi i niepowtarzalnymi.

Ciekawym przykładem innej akcji skierowanej przeciwko przemysłowi tytoniowemu była realizacja jednej z nowojorskich grup przeprowadzona jesienią 1997 roku. Na uwagę zasługuje fakt , iż nie  doszło tutaj do nielegalnego zaklejenia istniejących reklam, ale na wykupieniu setek tablic taksówek, na których umieszczono „ podróbki” reklam  papierosów „Virginia Slime” oraz „Cancer Country” [Wirgińska Flegma” oraz „Rakowe Country”][7].

Kolejnym  twórcą uznawanym obecnie za jednego z najbardziej kreatywnych oraz zdolnych artystów zaangażowanych w ruch prowokacji kulturowej,  jest nowojorczyk Rodriguez de Gerada. Reprezentuje on pogromców reklam (adbusters), wyznających pogląd, iż skoro ulice są częścią przestrzeni publicznej, obywatele mają prawo odnieść się do przedstawień, jakimi są zewsząd bombardowani bez pytania ich o zgodę. Większości z nich nie stać na posiadanie własnego billboardu, dlatego przekształcają te opłacane przez koncerny. To właśnie „przechwycenia”- kontrprzesłania „podłączane pod pierwotne komunikaty korporacji”, a nie niezależne parodie stanowią najbardziej „wyrafinowaną” formę prowokacji kulturowej[8]. Gerrada w odróżnieniu od wielu adbusterów  umieszcza swoje prace na billboardach w ciągu dnia. Jego ataki na billboardy polegają na przykład na zrywaniu reklam i umieszczaniu na ich miejsce własnego wizerunku, niekiedy wykorzystującego elementy usuniętej poprzednio pracy.

Bardzo ważną postacią zaangażowaną w ruch prowokacji kulturowej, będącą jednym z głównych jego animatorów jest Kalle Lasn. Jest on nie tylko artystą uprawiającym adbusting, ale również wydawcą wychodzącego w  Vancouver czasopisma „Adbusters”.  Pod tą samą nazwą funkcjonuje również w Internecie portal, który  stanowi niezwykle ciekawe źródło informacji, nie tylko  na temat twórczości polegającej na przerabianiu reklam, ale również komentowane są tutaj aktualne wydarzenia społeczne i polityczne. Jest to przykład, jeden z wielu, rozszerzania się przestrzeni występowania sztuki, która za swe pierwotne miejsce obrała ulice, na obszar Internetu. Fundacja (Media Foundation) wydająca pismo jest również producentem telewizyjnych antyreklam, które atakują przemysł kosmetyczny, odzieżowy , krytykują amerykański konsumpcjonizm, a także zachęcają do zmiany stylu życia na bardziej ekologiczny, na przykład do zmiany środka komunikacji z samochodu na rower. Ciekawym jest fakt, że większość  stacji telewizyjnych w USA i Kanadzie odmówiło emisji tych spotów, co stało się pretekstem dla Media Foundation  do pozwania owych stacji do sądu w celu zwrócenia uwagi prasy na możliwość istnienia bardziej demokratycznych mediów.

Niezmiernie ważnym  nurtem w prowokacji kulturowej jest twórczość kobiet artystek, które używają billboardu do  walki o równość płci, a także piętnowania użycia seksistowskich wizerunków  w ogłoszeniach reklamowych. Najbardziej znaną grupą aktywistek zaangażowanych  w walkę z dyskryminacją kobiet w różnych aspektach życia a także z rasizmem są Guerlilla Girls, realizujące swoje  projekty począwszy od 1985 roku głównie na terenie Nowego Jorku. Działania grupy pozostają  anonimowe , tożsamość pozwalają ukryć  członkiniom grupy zakładane podczas akcji maski goryli, jednak przypuszcza się, że należą do niej między innymi czołowe artystki amerykańskie[9]. Głównym adresatem plakatów tworzonych przez Guerilla Girls, często umieszczanych  nielegalnie i w nocy są artyści współpracujący z establishmentem związanym z nowojorskimi galeriami sztuki oraz publiczność odwiedzająca te instytucje. Bardzo znany jest plakat autorstwa Guerilla Girls umieszczony na billboardzie w 1985 roku . Widniał na nim napis: Ile kobiet miało w ostatnim roku indywidualną wystawę w nowojorskich muzeach? A niżej umieszczona była odpowiedź: W Muzeum Guggenheim, Metropolitan i Whitney – ani jedna, w Modern Museum- jedna. Drugi plakat , którego nie udało się umieścić na billboardach zawierał pytanie: Czy kobieta musi być naga aby dostać się do Metropolitan Museum? ( Does woman have to be naked to Get the museum?). Pytanie uzupełniała następująca informacja: Mniej niż 5% artystów w Dziale Sztuki Nowoczesnej to kobiety, podczas gdy 85% aktów prezentuje kobiety[10].

W Londynie, w którym dla działalności polegającej na atakowaniu billboardów funkcjonuje nazwa „subvertising ”( powstała z połączenia słów subvert –„obalać, zadawać kłam” i advertising- „reklama”), działa grupa UK Subs, która przejęła nazwę od jednej z kapeli punkowych z lat 70[11].

Bardzo ciekawą postacią działajacą na brytyjskiej scenie ulicznej jest artysta ukrywający się pod pseudonimem Banksy. Wprawdzie jest on uznawany przede wszystkim za czołowego twórcę streetartowego, jednak niektóre z jego realizacji z pewnością zaliczyć można do prowokacji kulturowych. „Podmienianie” (patrz subvertising) w przypadku Banksiego nie ogranicza się jedynie do dzieł sztuki i obiektów muzealnych. W kilku sklepach muzycznych na terenie Wielkiej Brytanii artysta podmienił zawartość pudełek z premierową płytą Paris Hilton na własne płyty oraz książeczki. Podmienione płyty zawierały remiksy utworów panny Hilton autorstwa Banksiego, a w książeczkach została zmieniona część oryginalnych zdjęć i napisów. Jest to klasyczny przykład „jammingu”, do którego metod coraz częściej uciekają się twórcy streetartowi.

W Polsce nurt street artu zaangażowany politycznie i społecznie reprezentuje grupa RAT  z Trójmiasta, która stosując ( być może zainspirowana twórczością Banksiego bądź też paryskiego artysty Le Rat’a ) szablon, niejednokrotnie jako medium wykorzystuje billboard[12].  Innymi twórcami kontestującymi używającymi w tym celu billboardu są Peter Fuss oraz Abramowski. Ich twórczości postaram się poświęcić kolejny rozdział niniejszej pracy.

 


[1] Naomi Klein, No logo…, s. 304.

[2] Marek  Krajewski, Poprawione reklamy. Sztuka Na Billboardach, sztuka billboardów…, s. 43.

[3] Naomi Klein, No logo…, s. 299.

[4] http://www.graffiti.org/ron_english/billbord.html (25.05.2009)

[5] Naomi Klein, No logo…, s.299.

[6] Ibidem.

[7] Ibidem, s. 303.

[8] Ibidem, s. 298.

[9] Liz Mc Quiston, Agitation in graphic art…, s. 168.

[10] Marek Krajewski, Poprawione reklamy…, s.44.

[11] Ibidem, s. 302.

[12] http://www.rat.bzzz.net/rat/index.html (19.04.2008)

23:25, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
Adbusting w kontekście graffiti politycznego

Tradycja atakowania billboardów i innych przedstawień reklamowych tkwi głęboko w kontekście graffiti politycznego. To właśnie artyści „partyzanci”, grafficiarze, aktywiści, feministki byli tymi, którzy pragnąc w sposób twórczy kontestować zastany porządek uznali przedstawienia komercyjne, stanowiące element przestrzeni publicznej, w której przyszło im tworzyć, za jedną z platform do prezentacji swej twórczości. Początki akcji wywrotowych dokonywanych na billboardach („subversion”) sięgają lat 70., kiedy graffiti w Nowym Jorku zaczynało zyskiwać wielką popularność. Wówczas rozpoczęły swoją działalność pojedyncze jednostki, czy też grupy zaangażowanych politycznie „grafficiarzy partyzantów” („guerrilla graffiti”). Komentowanie za pomocą farby w spreju, czy też oszpecanie billboardów dokonywane było przez aktywistów działających na rzecz pokoju, protestujących przeciw rasizmowi, walczących o równouprawnienie. Oczywiście działalność ta uznawana była i jest za nielegalną, tak więc osoby zaangażowane w ten ruch mają świadomość podejmowania dużego ryzyka . Nurt graffiti zaangażowanego społecznie i politycznie sięga swych początków w wydarzeniach związanych z rewolucją kulturową, jaka rozegrała się na ulicach Paryża w maju 68 roku. Wówczas studenci i robotnicy, a wśród nich liczni lewacy i anarchiści jednoczyli siły uczestnicząc w strajkach i publicznych demonstracjach, które skierowane były przede wszystkim przeciwko rządowi de Gaulle'a i systemowi edukacji, który reprezentował stare, konserwatywne wartości i zasady . W trakcie tychże wydarzeń studenci z Ècole des Beaux Arts, którzy przystąpili do strajku, zajęli należące do uczelni warsztaty i pracownie drukarskie, wraz ze znajdującym się tam sprzętem. Funkcjonując pod nazwą Atelier Populaire, pracując po 24 godziny na dobę, produkowali na masową skalę plakaty i gazetki ścienne, którymi następnie obklejano mury i ulice stolicy Francji . Treści umieszczane na plakatach dotyczyły przede wszystkim krytyki burżuazyjnej kultury, nienasyconego kapitalizmu i przesadnej konsumpcji. Paryskie Atelier stało się wkrótce inspiracją dla innych pracowni i warsztatów tego typu tworzonych w Europie i na całym świecie. Nieokrzesana, surowa forma plakatów paryskich stała się inspiracją nie tylko dla grup zaangażowanych politycznie, pragnących za pomocą plakatów, ulotek i szablonów manifestować swoje przekonania i walczyć z zastanym porządkiem, ale również dla studentów uczelni artystycznych, twórców plakatów i innych profesjonalistów związanych z twórczością graficzną. Współczesna sztuka ulicy reprezentowana jest przez wielu artystów zaangażowanych społecznie i politycznie. Obecnie jednym z bardziej popularnych celów działań tych twórców zdaje się być billboard. Jako jeden z formatów ulicznych o pierwotnie czysto komercyjnym przeznaczeniu, bardzo wcześnie został zauważony przez twórców graffiti i obok ściany stał się głównym nośnikiem dla prezentacji ich twórczości. Billboardy, jako środek służący do podjęcia publicznej dyskusji, wyrażenia własnych poglądów i niezadowolenia, a także wejścia w polemikę z dominującymi w naszym otoczeniu reklamami, zyskały niezwykłą popularność we wczesnych latach 80. W efekcie tego zjawiska pod koniec lat 80. i na początku lat 90. wśród grafficiarzy atakujących billboardy pojawiło się nowe pokolenie artystów- partyzantów(„Guerrilla artists”), którzy zamiast zamazywania i oszpecania billboardów, zaczęli je w przemyślany sposób przekształcać. To właśnie ten nowy stosunek do przedstawienia reklamowego urzeczywistnił się w działaniach wpisujących się w nurt prowokacji kulturowej. Celem owych działań jest bowiem nie tyle dewastacja przedstawienia komercyjnego (co oczywiście często ma jednak miejsce), ile przekształcenie go, zaburzenie komunikatu, jaki zawiera. Tak jak graffiti ma na celu twórcze przekształcenie fragmentu ulicy w celu nadania mu nowego kontekstu, tak subwersja zmienia kontekst konkretnego elementu ulicy jakim jest billboard lub inny format reklamy zewnętrznej. Artysta dokonujący subwersji , czy to poprzez przekształcenie istniejącego wizerunku, czy też przez zakrycie go wizerunkiem nowym musi podporządkować się pewnym regułom, jakie narzuca fakt funkcjonowania pracy w formacie billboardu. Istnieją oczywiście przypadki, kiedy atakujący billboard grafficiarze wzorem twórców „old school graffiti” pokrywających tagami ściany ulic, „naznaczają” billboardy farbą w sprayu czy wręcz stosują, moim zdaniem jedna z bardziej prymitywnych metod przekształcenia fragmentu ulicy, zwaną „splashingiem”, a polegającą na obrzuceniu wizerunków balonami z farbą, która rozpryskuje się na powierzchni reklamy, częściowo ją zakrywając i pozbawiając w efekcie walorów estetycznych . W większości jednak przypadków ataków na billboardy czy inne przedstawienia reklamowe artysta pragnący zripostować dany przekaz ogranicza się właśnie do środków użytych przez reklamę; jest to każdym razie uznawane za najbardziej wyrafinowaną formę prowokacji kulturowej, gdyż wymaga nie tylko inwencji twórcy ale również determinuje wysoki poziom wykonania. Dlatego też artyści atakujący billboardy posługują się głównie mediami i stosują zabiegi charakterystyczne dla agencji reklamowych. Niestety, w Polsce, tego typu realizacji jest niezwykle mało, jeśli już dochodzi do naśladowania reklamy to jest to bardziej parodia niż imitacja . Co ciekawe od pewnego czasu daje się zauważyć odwrotny proces, a mianowicie stosowanie przez przemysł reklamowy języka używanego pierwotnie w kontestacji przez środowiska aktywistów oraz sztukę krytyczną. Kultura reklamy posiada wyjątkową zdolność przyjmowania, uwzględniania a wręcz obracania na własną korzyść każdej krytyki treści, jakie prezentuje . Jest to proces dość typowy dla współczesnych nam czasów, kiedy powszechnym staje się wchłanianie elementów kultury alternatywnej przez mainstream .

23:03, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
Walka o przestrzeń publiczną.

"Mistrz Shidokan"; stand stanowiacy element instalacji ghraficznej o tym samym tytule.Wielu artystów stosunkowo wcześnie zauważyło problem nie tylko zdominowania przez reklamę przestrzeni publicznej, ale również wdzierania się jej we wszystkie niemal sfery ludzkiego życia. W momencie jednokierunkowego przekazu, jaki wysyła reklama, naturalną reakcją była potrzeba zripostowania go. Zabiegu przekształcenia jednokierunkowej formy przekazu na dwukierunkowy dialog podjęli się pod koniec lat 70. twórcy graffiti, jednak przykłady wchodzenia w twórczą polemikę  z komercyjnymi przedstawieniami istnieją niemal tak długo, jak długo funkcjonują one w przestrzeni publicznej. Już w latach 30., w czasach Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych, w niektórych pismach pojawiały się porady jak sprawnie i szybko sparodiować ogłoszenie. Wówczas to powstał ruch przeciwników reklamy atakujących ją jako symbol źle funkcjonującego systemu ekonomicznego. Na uwagę  zasługuje fakt, iż ataki na reklamy nie były  wówczas jedynie protestem przeciwko  zawartym w niej treściom czy stosowanym technikom manipulacji, ale przede wszystkim przeciwko temu, iż zawierały one fałszywe obietnice „Amerykańskiego Snu” w momencie załamania gospodarczego i powszechniej biedy[1].  W tym czasie w Nowym Jorku zaczęło się ukazywać pismo „The Ballyhoo”, które po krachu na giełdzie w 1929 roku zaczęło krytykować reklamę,  agresywną sprzedaż i zawierało jedne z pierwszych prowokacji kulturowych w postaci antyreklam papierosów „Scramel”. Wartym zanotowania jest fakt, że już wówczas redakcja zachęcała czytelników do wyjścia na ulice i ataku na billboardy. W „Ballyhoo” pojawiła się nawet reklama fikcyjnej „Szkoły ulicznego retuszu Twitcha”, na której ukazana była kobieta domalowująca wąsy modelce z reklamy papierosów a umieszczony poniżej napis „I ty możesz zostać retuszerem” dodatkowo zachęcał czytelników pisma do działania.

W jeszcze bardziej bezkompromisowy sposób demaskowania reklam podjęli się w dobie Wielkiego Kryzysu fotograficy tacy jak Dorothea Lange, Walker Evans czy Margaret Bourke-White. Stosowali oni technikę polegającą na fotografowaniu billboardów prezentujących takie hasła jak „ Najwyższy standard życia na świecie” w ich rzeczywistym otoczeniu : odrapanych kamienic, kolejek po chleb[2].

Ponowny wzrost wrogich nastrojów społecznych skierowanych w  stronę reklamy w krajach zachodnich a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych miał miejsce w latach 50. a następnie w latach 70. Wówczas wśród społeczeństwa  nasiliła się obsesja , iż twórcy reklam wykorzystują techniki podprogowe w celu manipulacji. W 1957 roku ukazała się  niezwykle popularna książka The Hidden Persuades autorstwa Vance’a Packarda, mieszcząca informację o tym, że reklamy zawierają niewidoczne gołym okiem przekazy[3]. Kolejna publikacja, z 1973 roku , autorstwa Wilsona Bryana Key’a zatytułowana Subliminal Seduction zawierała bardzo odważne oskarżenia dotyczące ukrytych w reklamach przekazów. Nie były to jednak zbyt skuteczne na reklamę ataki, ponieważ będąc bardzo konkretnymi, dawały się w dość łatwy sposób „naprawić” przez twórców reklam a nawet zostać wykorzystanymi do jej celów[4].

Bardzo ważną rolę w przygotowaniu gruntu  pod wiele analiz krytycznych zjawiska reklamy, w tym działań wpisujących się w nurt prowokacji kulturowej odegrały feministki[5]. To właśnie ruch kobiet już na przełomie lat 60. i 70. szczególnie aktywnie występował przeciwko konsumpcjonizmowi. Feministki protestowały przeciwko niektórym kampaniom reklamowym, odrzucając makijaż, modę, środki sprzątające, aby zanegować kupowanie niektórych produktów[6].  Podejmowane tego typu akcje niezwykle często stanowiły inspirację dla działań prowokatorek kulturowych, których twórczość oscylowała przede wszystkim wokół przemysłu kosmetycznego. Za przykład może posłużyć w tym przypadku grupa licealistek ukrywających się pod nazwą Bitch Brigade, wypisujących na billboardach Calvina Kleina hasło „ dajcie nam jeść”.

Ogromny wzrost zainteresowania problemem funkcjonowania reklamy w                   przestrzeni publicznej nastąpił wraz ze spopularyzowaniem się billboardu jako nośnika      komercyjnych ogłoszeń. Wraz ze zdominowaniem przestrzeni publicznej przez billboard  nastąpił rozkwit działalności jednostek i grup wykorzystujących te nośniki do prezentacji własnych poglądów, komentowania bieżących wydarzeń a także do dokonywania subwersji istniejących przedstawień . Jedną z pierwszych grup , które powstały z myślą o reakcji na wdzieranie się reklamy w przestrzeń publiczną było założone w Australii w 1979 roku BUGA UP , które początkowo skupiało się przede wszystkim na koncernach tytoniowych ale wkrótce celem ich ataków były wszystkie przedstawienia komercyjne.

Główną z przyczyn faktu, iż to właśnie billboard zyskał tak wielką popularność wśród artystów- aktywistów, zaangażowanych społecznie i politycznie jest jego możliwość dominowania w przestrzeni publicznej, narzucania się uwadze widza.  Jest medium wszechobecnym we współczesnej przestrzeni publicznej, co daje artyście dokonującemu subwersji, działania wywrotowego, świadomość, iż jego twórczość zostanie zauważona, dotrze  nie do pojedynczej osoby, ale przynajmniej do grupy ludzi.

Jedną z głównych strategii, którą artyści zaangażowani w nurt prowokacji kulturowej przejęli od przemysłu reklamowego jest strategia zaskakiwania. Billboardy w swej pierwotnej funkcji miały zaskakiwać, zwracać uwagę widza poprzez kolorowe, rzucające się w oczy wizerunki, duże czytelne napisy, intrygujące hasła. Adbusterzy starają się imitować ten język stosowany przez reklamę, przekształcając go jedynie do swoich celów, wśród których głównym jest zwrócenie uwagi  przechodniów na współczesne problemy polityczne i społeczne, często pomijane przez oficjalny nurt, a przede wszystkim na zdemaskowaniu mechanizmów wykorzystywanych przez przemysł reklamowy. Grupa artystów kontestujących,  którzy zdecydowali się działać w przestrzeni publicznej często poprzez swoje działania utrzymane w atmosferze prowokacji artystycznej, pragnie skłonić masowych odbiorców, aby zmienili swoje przyzwyczajenia w postrzeganiu otoczenia. Istotną konsekwencją tych działań jest pobudzenie do pewnej reakcji ludzi, którzy w innym wypadku zostaliby pochłonięci przez kulturę dominującą, lub w najlepszym przypadku mając świadomość jej opresyjnego charakteru pozostaliby bierni w swoim oporze[7].

Innym sposobem walki o głos w przestrzeni publicznej było legalne prezentowanie na billboardach prac artystów, najczęściej aktywistów, feministek ale również angażujących się w konkretne problemy społeczne. Artystki, jak Jenny Holzer czy Barbara Krüger, podjęły działania polegające na umieszczaniu w przestrzeni publicznej pewnych wiadomości, przesłań na takich nośnikach informacji, jak: tablice elektroniczne, billboardy, naklejki lub stworzone przez siebie znaki uliczne.[8] Prace Barabary Krüger, dzięki wysokiemu poziomu artystycznego,  jaki reprezentują, są nie tylko „narzędziami politycznej i ideologicznej agitacji, ale również autonomicznymi dziełami sztuki”[9]. Artystka wykorzystuje w tworzonych przez siebie plakatach techniki fotomontażu i awangardowej fotografii, typowych dla pierwszej połowy XX wieku, które łączy z hasłami zaangażowanymi politycznie i społecznie. W 1989 roku artystka zaprojektowała pracę zatytułowaną Your body is battleground , towarzyszącą mającym miejsce w Waszyngtonie demonstracjom w obronie praw kobiet. W 1996 roku eksponowano na panelach reklamowych autobusów w San Francisco plakat skierowany do ofiar przemocy, zatytułowany Get out [10]. Krüger w swych pracach porusza niezwykle popularne we współczesnym, globalnym świecie problemy kulturowe i społeczne: uprzedzenia, dyskryminacja, nierówność płci.

 


[1] Naomi Klein, No logo…, s. 322.

[2] Naomi Klein, No logo…, s. 323.

[3] Ibidem, s.320.

[4] Powstał na przykład  podgatunek reklamy , któremu przypisano termin:  reklama „ meta podprogowa”,  która parodiowała oskarżenia o przemycanie w reklamach ukrytych przekazów.

[5] Naomi Klein, No logo…, s. 307.

[6] Ibidem.

[7] Michał Korczyński, Wielowymiarowość procesów zagłuszania kultury, „Kultura popularna”, 2003,  nr 3, s.123.

[8] Liz McQuiston, Graphic Agitation: social and political graphics since the sixties., London 2000, s.182.

[9] Marek  Krajewski, Poprawione reklamy. Sztuka Na Billboardach, sztuka billboardów… ,s. 39.

[10] Ibidem.

01:17, kreuzberg
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 września 2009
Reklama w przestrzeni publicznej.

Mistrz ShidokanPojęcie „przestrzeń publiczna” zyskało w Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat ogromną popularność;  niezwykle  często funkcjonuje  w tekstach, zarówno z zakresu socjologii sztuki, jak i w opracowaniach dotyczących samej sztuki współczesnej. Wprawdzie na Zachodzie Europy, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych zainteresowanie przestrzenią publiczną,  miedzy innymi jako płaszczyzną dla działań artystycznych trwa znacznie dłużej, bo od końca lat 60; co ma między innymi związek z działalnością ruchu muralistów[1] a także pojawieniem się i popularyzacją sztuki graffiti, to obecny wzrost zainteresowania przestrzenią publiczną jest  zjawiskiem globalnym i  wiąże się  niewątpliwie z  twórczością artystów postrzegających ją jako „ alternatywę dla elitarnej sztuki galerii”[2] i szansę dla nich na „ pozyskanie masowego odbiorcy”[3].

Bardzo ważnym aspektem dla artystów pragnących uniknąć cenzury, tak często determinującej charakter sztuki funkcjonującej w galeriach jest fakt, iż głównym adresatem prac umieszczanych w przestrzeni publicznej jest masowy odbiorca, zróżnicowany zarówno pod względem wieku, pozycji społecznej, stopnia zamożności, wykonywanego zawodu a więc o „bardzo zróżnicowanym profilu społeczno-kulturowym”[4]. Pozwala to uniknąć jednego z podstawowych problemów, jakie dotyczą kondycji sztuki współczesnej, a mianowicie zamykania się jej w wąskich , elitarnych kręgach, docierania do niewielkiej grupy  ludzi specjalnie „ przygotowanych” do jej odbioru.  Jest to o tyle ważne, że począwszy od lat 60. daje się zaobserwować sytuacja, w której ogromna większość społeczeństwa nie odwiedza galerii i muzeów sztuki , a  „niski poziom wychowania przez sztukę i do sztuki powoduje brak zainteresowania  lub zdecydowaną niechęć wobec współczesnych dzieł, również tych, które wchodzą w przestrzeń komunalną, lub publiczną”[5].

Współczesna przestrzeń publiczna zdominowana została przez reklamę funkcjonująca obecnie jako podstawowy środek  komunikacji społecznej. Znaki , obrazy i przedmioty nagromadzone w przestrzeni miasta  odsyłają do czegoś czym same nie są, a o czym jedynie informują, do znajdujących się w sklepach produktów. Reklama zawiera stereotypy ról płciowych, wzorców zachowań podporządkowanych konkretnym miejscom w społecznej strukturze, wieku, statusu materialnego, a wreszcie światopoglądu[6]. Cechą odróżniającą reklamę od innych sposobów komunikowania i dziedzin kultury  jest fakt, iż  kreuje ona i jednocześnie upowszechnia proste, zrozumiałe a co najważniejsze, łatwe w zastosowaniu instrukcje obsługi rzeczywistości[7]. Cel ten osiągany zostaje głównie przy użyciu  masowych środków przekazu , działań mediów i public relations, sponsoringu.

O epoce, w której żyjemy,  można powiedzieć, że jest  epoką informacji. Już nie tylko radio i telewizja, ale coraz bardziej  zaawansowane technologie przetwarzania i przekazywania informacji, takie jak przede wszystkim Internet, są najważniejszym katalizatorem zmian we współczesnym świecie. Jednocześnie paralelnie do nieprzerwanego pędu  ku nowoczesności i potrzebie aktualizowania mediów służących komunikacji, wedle coraz większych wymagań ich użytkowników, niektóre z tradycyjnych form komunikacji, takie jak plakat i reklama zewnętrzna przeżywają regularnie co pewien czas swoisty „come back”. To właśnie plakat, tak chętnie i często wykorzystywany przez korporacje jako reklama wewnętrzna  jest jedną z najstarszych form wymiany informacji. Zetknięcie z reklamą jest w tym przypadku przelotne, prawie zawsze odbywa się w ruchu[8]. Sytuacja, kiedy plakat (billboard), jako medium stosowane przez reklamę przeżywa począwszy od lat 90. swoisty renesans wynika przede wszystkim z faktu, iż  stanowi on skoncentrowany wizualny komunikat o marce dostępny  dla  każdego. Międzynarodowe korporacje za pomocą reklamy zewnętrznej wysyłają informacje o swojej obecności na lokalnych rynkach, przy czym podkreślony zostaje tutaj aspekt globalny: „ mamy do zaoferowania te same wartości, które oferujemy na całym świecie”[9]

Andrew Wernick nazwał kontekst kulturowy, w którym żyjemy, mianem kultury promocyjnej. Jest to sytuacja , w której „waga, , znaczenie, popularność towaru” jest efektem wysiłków, jakie zostały włożone  w jego wypromowanie[10]. Jean Baudrillard wypowiada się w podobny sposób, mówiąc o tym, że najważniejszym doświadczeniem współczesnego społeczeństwa stało się wybieranie, kupowanie i konsumowanie dóbr. Jak twierdzi ten wybitny francuski socjolog i filozof kultury w swej książce zatytułowanej Społeczeństwo konsumpcyjne, człowiek współcześnie żyjący skazany jest na ciągłe odczuwanie „głodu konsumpcji”, przy czym  nie istnieje stan zaspokojenia, gdyż celem jest sam akt konsumpcji, a nie posiadanie przedmiotów i stan nasycenia. „Nie można przestać konsumować, ponieważ konsumpcja opiera się na braku.”[11] Krytyka Baudrillarda obejmuje zjawiska,  jakie współtworzą współczesną kulturę konsumpcji, takie jak reklama czy centra handlowe.

Nieco wcześniej, w latach 60. Guy Debord, czołowy przedstawiciel ruchu sytuacjonistów , określił nasze społeczeństwo „społeczeństwem spektaklu”, w którym biernie pożądane są obrazy, na które nie mamy wpływu. Guy Debord, w napisanej w 1967 roku książce zatytułowanej Społeczeństwo spektaklu stworzył wizję społeczeństwa funkcjonującego jako zbiór obrazów, biernie odbieranych i akceptowanych przez obywateli, nie mających na nie żadnego wpływu, „społeczeństwa fałszu i wyobcowania zmieniającego w towary wszystko, co dotąd postrzegaliśmy bezpośrednio: ludzi i pracę, przestrzeń i czas”[12]. Debord wprowadził pojęcie spektaklu, który rozumiał, nie jako „zwykłe nagromadzenie obrazów, ale zapośredniczony przez obrazy stosunek społeczny między osobami”[13]. Książka Deborda stała się z czasem główną lekturą  anarchistów, alterglobalistów, feministek, również tych zaangażowanych w sztukę ulicy.

Sytuację, kiedy współczesna przestrzeń publiczna (rozumiana, nie tylko jako przestrzeń miasta, ale również Internetu oraz telewizja) została niemal całkowicie zdominowana przez mechanizmy wykorzystywane przez przemysł reklamowy, niezwykle ciekawie scharakteryzowała w swojej pracy zatytułowanej No Logo Naomi Klein, mieszkająca i tworząca w Toronto w Kanadzie dziennikarka zaangażowana w ruch alterglobalistów i antyglobalistów. Książka Klein uznawana jest powszechnie za manifest tychże ruchów, wręcz ich Biblię. Autorka opisuje w niej negatywny wpływ strategii marketingowych (zorientowanych na markę) wywierany na życie społeczeństw krajów rozwiniętych oraz działania korporacji w krajach biednych, przyczyniające się do ich dalszego zubożenia. Symbolem obu tych zjawisk stała się korporacja Nike. Klein w swojej książce zwraca również uwagę na niezwykle popularną wśród ogromnej większości koncernów praktykę pozbywania się przedmiotu na korzyść wypromowania wizerunku. Następuje wówczas odłączenie loga od produktu, jaki ono reprezentuje. Najważniejszym produktem danej firmy staje się wtedy nie sam przedmiot, towar, ale wizerunek marki[14]. W tym momencie większość  środków finansowych przeznaczana zostaje nie na samą produkcję, ale na promocję. Niemal cała energia koncernów spożytkowana zostaje w tej sytuacji na walkę o widza, o potencjalnego klienta. Bombardowani kolorowymi ogłoszeniami przechodnie nie wiedzą , że ich uwaga jest tutaj w cenie złota. Zjawisko to zapoczątkowane zostało w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 80 przez  niektóre wielkie koncerny, do dziś otwarcie przyznające, iż wytwarzanie produktów, zlecane często przez kontrahentów z innych kontynentów, jest jedynie marginesem ich działalności .

 


[1] Zob. Halina Taborska, Współczesna sztuka publiczna: dzieła i problemy, Warszawa 1996, s. 17.

[2]Ibidem, s. 7.

[3] Ibidem.

[4] Ibidem, s. 8.

[5] Ibidem, s. 28.

[6] Marek Krajewski, Poprawione reklamy. Sztuka Na Billboardach, sztuka billboardów, [w] Sztuka w mieście. Zewnętrzna galeria AMS 1998-2002, pod red. Marka Krajewskiego, Warszawa  2003,…s. 39.

[7] Ibidem, s. 40.

[8] David Bernstein, Billboard! : reklama otwartej przestrzeni, (tł. Ewa Ciszkowska),

Warszawa  2005.

[9]Ibidem,  s. 210.

[10] Zob. Andrew Wernick, Promotional Culture. Advertising, Ideology and Symbolic Expression, London 1992.

[11] Jean  Baudrillard, Społeczeństwo konsumpcyjne : jego mity i struktury, (przeł. Sławomir

Królak), Warszawa 2006.

[12] Joanna Derkaczew, Społeczeństwo spektaklu. Rozważania o społeczeństwie spektaklu.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75517,3772239.html (20.04.2008)

[13] Guy Debord,, Społeczeństwo spektaklu (przeł. Mateusz Kwaterko), Warszawa 2006.

[14] Naomi Klein, No logo (przeł. Hanna Pustuła) , Izabelin 2004, s. 22.

02:55, kreuzberg
Link Dodaj komentarz »
1 , 2